Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński. All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl

 

BLISKO CORAZ BLIŻEJ …
BÓG NAS OSTRZEGA!

09 września 2021

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji

czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

   Świat powoli przykrywa misternie utkana przez zastępy piekielne płachta najrozmaitszych intryg. Tylko mała grupa ludzi widzi prawdziwe oblicze tych wydarzeń. Jeszcze mniejszą część tej grupy stanowią osoby, które potrafią prawidłowo je ocenić. Jak niewielu umie odczytać znaki zbliżającego się końca czasów!

   Kiedy przemierzam samochodem Polskę, mijając wsie i miasta, mam wrażenie, że wszystko pogrążone jest we śnie. Dziwny to sen: przecież wszystko powoli zaczyna się tlić. Gdzieniegdzie widać już małe płomyczki zła, które z pozoru tryumfuje. Dym tych wydarzeń unosi się, a moi bracia i siostry Polacy jak gdyby nigdy nic… śpią. Zachowują się tak, jakby wcale nie czuli dobiegającego do nich smrodu owego piekielnego dymu. Może nawet go ignorują. Czy w obliczu tych absurdalnych poczynań sług szatana ktoś zrywa się i mówi: „Będzie pożar?!” W zasadzie nikt, poza nielicznymi wyjątkami.

   Czy w obliczu tych wydarzeń ludzie masowo zaczynają zwracać się do Boga, zdobywają na refleksję nad kruchością życia oraz tym co będzie dalej? Czy kościoły na całym świecie, a szczegól­nie w Polsce, wypełniają tysiące ludzi, chcących schować się w objęciach Boga? Niestety nie.

   Czasami zdarza się, że mam świadomość tego, co z daną miejscowością się stanie, lecz nic nie mogę z tym zrobić. Przecież gdybym nawet zatrzymał samochód, wyszedł na środek jakiegoś placu i zaczął wołać do ludzi, co najwyżej zostałbym wyśmiany albo posądzony o szaleństwo. Nasuwa się zatem jeden wniosek: owszem, trzeba mówić, może nawet wołać i krzyczeć, ale w odpowiedni sposób. Głosu tego posłuchają jednak wyłącznie ci, którzy chcą poszukiwać prawdy, i to bez względu na to, jaką ona się okaże.

   Chciałbym, drodzy Przyjaciele, byście do dalszej części tego tekstu podeszli z rozwagą, jak zresztą do wszystkiego co robimy. Nie możemy zbyt szybko, panicznie porzucać naszych zajęć i obowiązków – jeszcze mają one duże znaczenie –  jednak weźmy pod uwagę to, że już w najbliższej przyszłości przestaną one być ważne.

Poniżej opiszę pewne obrazy dotyczące wojny, które przyszły do mnie z Nieba. Bardzo trudno jest mi opisywać to co widzę, a to z uwagi na wielozłożoność całości. Obraz uzupełniany jest poznaniem wewnętrznym, słowem, widzę czasem kilka rzeczy na raz oraz kontekst. To przerasta nasz sposób pojmowania, nie wspomi­nając o czasie. W tych chwilach wchodzę jakby w to wydarzenie, więc jestem i tu i tam, czasem jeszcze ponad, widząc zaistniałą sytuację jakby z góry. Po tamtej stronie wszyscy rozumieją się bezwzględnie prawidłowo. Teraz jednak, opisując takie zjawisko, czuję się jakbym tłumaczył książkę z języka obcego na nasz ojczysty, będąc zmuszonym odnosić się jednocześnie do czterech innych książek, dlatego nie jest wcale łatwo opisać taką wizję.

   Około 22 lipca 2021 (czyli już po otrzymaniu ostatniego orędzia, ale przed zamieszaniem na granicy z Białorusią) zobaczyłem następujące „sceny”. W dwóch miejscach przy wschodniej granicy zgromadzeni byli polscy żołnierze. Jeden punkt znajdował się mniej więcej na wysokości Białegostoku, a drugi gdzieś niżej, ale nie widziałem dokładnie tego miejsca.

   Anioł, który był przy mnie, dał mi odebrać wewnętrznie, że finalnie z tego wszystkiego, mimo różnych meandrów zaistniałej sytuacji, wyniknie wojna (nie będzie ona dotyczyć tylko Polski). Zdziwiło mnie to bardzo, ponieważ  na tamtą chwilę nic nie wskazywało na taki rozwój wydarzeń. Kilka dni później, również w wizji, zobaczyłem duże kolumny samochodów wojskowych, przemieszczające się na wschód, w trzech kierunkach: Warszawa –> Białystok, okolice Zamościa i Chełma, w kierunku Białej Podlaskiej i Terespola.

   Pominę część obrazów, poprzedzających wydarzenie finalne, opiszę jedynie sam atak na Polskę. Wyglą­dało to tak, że w tym samym czasie z dwóch kierunków: z obwodu Kaliningradzkiego i od dołu (nie jestem pewien, czy była to Ukraina, czy Białoruś, ale na pewno od południowego wschodu) zaatakowały nas wojska rosyjskie. Ten atak przebiegał tak, że obie grupy uderzeniowe posuwały się na zachód swego rodzaju łukiem, niejako wzdłuż Wisły, z głównym kierunkiem uderzenia na Warszawę, jednak pośrednie grupy bojowe atakowały (zajmowały) takie miasta jak Olsztyn. To tak jakby szpice głównych sił chciały się spotkać jak najszybciej pod Warszawą. I właśnie tak się stało, że oba zgrupowania spotkały się na jej wysokości. Wtedy zrozumiałem, że wszystkie Polskie wojska, które udały się na wschód, zostały zamknięte w kotle. Oczywiście razem z wojskami na tym terenie znaleźli się cywile. Uświadomiłem sobie również, czemu duże kolumny wojsk polskich, które wcześniej przemieszczały się na wschód, nie były atakowane przez lotnictwo: ponieważ nie było wtedy jeszcze otwartych działań wojennych, a poza tym wojska polskie (według mnie) miały zabezpieczyć granicę przed jakimiś prowo­kacjami, które w istocie miały służyć temu, żeby zaangażować jak największe siły i wciągnąć je w pułapkę.

    Niestety po uderzeniu wojsk rosyjskich nie widziałem jakichkolwiek działań ze strony NATO (poza kilkoma lub kilkunastoma samolotami). Odniosłem wrażenie, że zachód był całkowicie pochłonięty jakimiś innymi wydarzeniami. Przypomnę teraz fragment znanego nam orędzia, które otrzymałem: „Nawracajcie się miasta wschodu, nawracajcie się wsie i domostwa, bo wisi nad wami widmo zniszczeń wojennych, tułaczki i głodu. Jeśli jednak się nie nawrócicie, ginąć będziecie, bo chociaż zaczniecie uciekać, uciec nie zdołacie, i chociaż wołać będziecie o pomoc, głosu waszego ludzie nie usłyszą, bo odwrócą się, by ratować samych siebie. A w owych dniach rozpacz wypełni serca wasze i pomstowanie z ust waszych wypłynie, i wołać będziecie: «Czemuśmy nie posłuchali!», lecz będzie za późno”. Wtedy nie mogłem w żaden sposób zrozumieć, jak ludność z terenów wschodnich w obliczu opisanych w orędziu działań wojennych (to też jest ciekawe, że jest tam określenie „działania wojenne”, a nie „wojna”) znajdzie się w takiej sytuacji, że ani nie będzie mogła uzyskać pomocy od ludzi będących za Wisłą, ani przed tymi działaniami definitywnie uciec. Teraz wszystko stało się jasne. Jeśli w wyniku działań wojennych linia Wisły stanie się pewnego rodzaju granicą, na której przez pewien czas będą zatrzymane wrogie wojska (one chyba same się zatrzymały, tzn. nie chodziło o obronę), to przecież ludzie znajdujący się na wschód od Wisły nie będą mogli nigdzie się przedostać – będą w tym samym kotle co wojsko polskie. Natomiast wojska polskie, znajdujące się na zachód od Wisły, najprawdopodobniej zaczną przesuwać się w kierunku Odry,
a z nimi zacznie uciekać część ludności cywilnej w obawie przed działaniami wojennymi.

   Co jeszcze widziałem z urywków, mających istotne znaczenie…? Przynajmniej w tych obrazach, które dane mi było zobaczyć, nie widziałem jakiegoś szczególnie agresywnego zachowania obcych wojsk w stosun­ku do ludności cywilnej. Coś tam krzyczeli, coś tam zastraszali, coś tam zabierali, ale nie widzia­łem, żeby strzelali do cywilów, przynajmniej w tych widzianych przeze mnie kadrach. Nie oznacza to oczywiście, że tak może się nie dziać – przecież gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Widziałem również inną scenę. Był to obraz z zamkniętego w okrążeniu polskiego punktu dowodze­nia, znajdującego się po wschodniej stronie Wisły. Było tam dwóch oficerów, z których jeden mówił: „Niezwłocznie wykonać rozkazy!” (chyba chodziło o złożenie broni – tak to odczułem że odcięci mają się poddać, a reszta wojsk znajdujących za Wisłą wycofać.), a drugi: „Nie – nie wykonam tego rozkazu. Nie złożymy broni. To hańba!”. Ten pierwszy zaczął naciskać „To są rozkazy!”.

   Kiedy te wszystkie wydarzenia będą miały miejsce – nie wiem. Sytuacja, którą obecnie obserwujemy, nie musi być definitywnie tym, co wymknie się spod kontroli, doprowadzając do szybkiego wypełnienia obrazu. Mam wrażenie, że jeszcze trochę to potrwa. Czy musi się tak stać? Kiedyś miałem powiedziane, że obrazy muszą się wypełnić, ponieważ widzę dokładnie to co będzie, natomiast skutki mogą być inne. Ale na ten temat już pisałem. Skoro Bóg w orędziu postawił pewne warunki, powiedział nam tym samym, że na wiele rzeczy możemy jeszcze wpłynąć. Co ma stać się po przejściu wojsk rosyjskich – opiszę później. Jedno zdradzę już teraz. Otóż w powiedzeniu: „Kto mieczem wojuje, od miecza ginie”, zawarta jest wielka prawda. Wypełnią się bowiem słowa zawarte w innym orędziu, że reżimy zostaną zniszczone – Rosję, Białoruś i inne kraje czeka potężna rewolta z ogromną ilością ofiar.

   W jaki sposób można byłoby jeszcze zmienić bieg wydarzeń? Poprzez zwrócenie się całego narodu polskiego w kierunku Boga. Żeby to jednak osiągnąć, potrzebna jest świadomość narodowa na wielką skalę, ale nie w rozumieniu politycznym, tylko duchowym: w odniesieniu do Boga, a w szczególności do Paruzji Jezusa. I o to właśnie będę się modlił. O światło Ducha Świętego dla całego Narodu, który jest mi szczególnie bliski ze względu na to, że jestem Polakiem. Będę modlił się o to, aby prawidłowo odczytane znaki końca czasów nakierowały wszystkich ludzi na ścieżkę poszuki­wania Boga. Wiem, że jeśli ludzie przyjmą owo światło Ducha Świętego, zostaną tak poprowadzeni, że zrozumieją bliskość czasu Paruzji.

Drodzy Bracia i Siostry, pamiętajcie: nasze ocalenie jest tylko w Bogu!

 

Z Bogiem.

Tomasz, 09.09.2021

 

PDF