Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński. All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl

 

Do Czytelników naszej strony, życzliwych nam i niechętnych

17 lipca 2021

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji

czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

+JMJ

 

   Gdy przekazuję coś, co nie pochodzi ode mnie, a bezpośrednio z Nieba, natychmiast zostaję zalany oskarżeniami, pomówieniami i słownie linczowany. Zarzuty są infantylne, a ludzie posługujący się nimi raczej nie bardzo wiedzą o czym mówią, próbują jednak wpływać na innych. Postanowiłem jednak odnieść się do tego linczowania, lecz  tym razem naprawdę po raz ostatni.

   O tym co przekazuję i że jest to prawda, cała ludzkość będzie mogła się przekonać w niezbyt odległej przyszłości. Ostrzegam jednak, że kiedy zapowiedziane wydarzenia zaczną się wypełniać, na wiele rzeczy będzie już za późno, a mądrzącym się będzie niezwykle głupio i zapewne będą chcieli ukryć się przed wszystkimi, których od prawdy odwodzili.

   Ponieważ sam odpowiadam przed Bogiem i nikim innym, prędzej dam się wyśmiać, niż tak ważnych słów nie przekazać. Najpierw bowiem mam być posłuszny Bogu, a dopiero później ludziom, i tego będę się niezmiennie trzymał. Niech nikt nie myśli również, że Bogu można zamknąć usta, On bowiem jest ponad wszystkim, i jeśli wolą Jego jest żeby coś przekazać, to tak się stanie. Dla szyderców i obrzucających mnie słownym błotem oraz dla tych, którzy chcieliby żeby było tak jak oni chcą, a ja żebym podlegał temu co im się widzi i podoba, mam kilka słów.

   1. Nie siedzę i nie wymyślam sobie ani orędzi, ani wizji. Mam tak dużo zajęć, że takie niegodne działania, zwłaszcza dotyczące niezwykle ważnych spraw, stoją w sprzeczności z moim charakterem, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Moim zdaniem bogactwo wiedzy, przekazywanej nawet w krótkich orędziach, jest tak duże, że zapewne i teologowie mogliby – przy odrobinie dobrych chęci – doszukać się tam bardzo wartościowych, choć dla zwykłych ludzi ukrytych, przekazów.  Wizje, słowa, natchnienia i oświecenia przychodzą najczęściej niezależnie ode mnie (nie siedzę i nie wywołuję obrazów). Kiedy czasem poproszę, w odpowiedzi widzę pewne rzeczy, ale nie zawsze tak jest. To, czy coś jest mi pokazywane, zależy od Boga, a nie ode mnie.

   Czemu Bóg chciał się posłużyć mną, nie wiem. Czasem myślę że się pomylił, albo że ma wielkie poczucie humoru i zaskakuje nas, tak jak uczynił coś z niczego – cały wszechświat, tak wielkie bogactwo świata materialnego – wypowiadając tylko słowo…

   2. Niech nikt mnie nie porównuje z różnymi „widzącymi”. Wystarczy mieć odrobinę światła z Nieba, żeby rozpoznać kim oni są i od kogo pochodzi to co mówią (jeszcze pół biedy, jak piszą od siebie na podstawie Pisma Świętego). Stawianie mnie  jednak na równi z ludźmi, którzy mówią  słowa kompletnie nie trzymające się kupy, z ludźmi rzeczywiście straszącymi innych tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę – jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Żyłem sobie spokojnie, a teraz dostaję cięgi z każdej strony za prawdę, która się ludziom nie podoba. Czasem wolałbym nic nie wiedzieć, nic nie widzieć i żyć sobie tak jak kiedyś, co nie znaczy, że powierzonego mi zadania z pomocą Boga nie wykonam.

   3. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby coś, co było mi pokazane lub przekazane, nie wypełniło się. Świadkami tego było wielu ludzi i choć mogą to potwierdzić, udowadniać w ten sposób nie mam zamiaru. Jezus powiedział, że chociażby i zmarły powstał i przyszedł, to niektórzy i tak nie uwierzą. Czemu? – Bo nie chcą, wolą udawać, że niczego nie widzieli i wyjaśniać wszystko po swojemu.

   Owszem, niektóre rzeczy jeszcze się nie wypełniły, ale to nie znaczy, że się nie wypełnią. Osobiście wolałbym żeby się nie wypełniły, a sam wolałbym stać się pośmiewiskiem, bo po prostu nie wiecie o czym mówicie.

   4. Nikogo nie zmuszam do czytania lub do wierzenia w to co otrzymuję. Macie wolną wolę i rozum, macie również światło i dary Ducha Świętego. Czytając jakiekolwiek orędzia powinniście odczuć, czy są prawdziwe czy nie. Mam jednak pytanie: czy odrzucacie je, bo nie są one po waszej myśli? Może niektórych za bardzo dotykają, gdyż wiedzą, że trzeba będzie z niektórymi procederami skończyć? A może wychodzi na to, że jako naród wcale nie mamy aureoli świętości, jak często o sobie myślimy, i pod pewnymi względami niczym nie różnimy się od innych narodów? A może wreszcie boimy się, że z miłości Bóg będzie nas karcił i ćwiczył, aby nas oczyścić? Już karcenie i ćwiczenie słowem jest (jak widać) dla wielu czymś nie do przyjęcia, bo przecież raz w tygodniu chodzą do kościoła i nie wyobrażają sobie, żeby mogła ich dotknąć jakaś wojna (taka jak w 39-tym); tym bardziej jakaś asteroida, która miałaby zakończyć sielskie dla wielu życie i zdruzgotać obecny świat. Pamiętajcie jednak, że jak przychodząca do naszego ciała śmierć nikogo nie pyta o zgodę, tak będzie i z wojną oraz z asteroidą.

   5. Kompletnym nieporozumieniem jest podchodzenie do czegokolwiek w taki sposób, że jak dane słowo wzbudza lęk, to znaczy że od Boga nie pochodzi. Jest to absurdalny sposób patrzenia na Boże rzeczy. Weźcie Apokalipsę – tam jest „grom” za „gromem”! Gdyby ludzie brali Apokalipsę na poważnie, to by drżeli ze strachu, a jednak ją lekceważą, błędnie biorąc ją za opis tego co już się wypełniło. Kiedy Jezus mówił: „Nie minie to pokolenie…” – miał to na myśli, że w ramach jednego pokolenia wszystko się wypełni – wszystkie znaki i wydarzenia, związane z oczyszczeniem świata, aż do Jego przyjścia. A co do lęku – czy np. mieszkańcy Niniwy nie czuli go po przekazaniu im ostrzeżenia, że jeśli się nie nawrócą – zginą? Bracia, bądźcie rozsądni: po prostu prawda czasem napawa lękiem! Prawda o nas samych wzbudza często złość, ale kiedy odrzucimy pychę i gniew, sami niejednokrotnie widzimy, że krytyka lub gorzkie słowa o nas były prawdziwe i potrzebne.

   Przyjaciele, widziałem wydarzenia, które będą miały miejsce – zarówno te przerażające, jak i cudowne. Gdybym nie miał oparcia w Bogu i nie wiedział że On wygra; gdybym pozbawiony był wskazówek co robić w tym czasie, umarłbym ze strachu i rozpaczy. Dobra wiadomość jest dla nas wszystkich taka, że Ktoś w Niebie jednak się nami opiekuje i naszym losem przejmuje, i stąd te ostrzeżenia i wskazówki. Od nas jednak zależy, co z nimi zrobimy.

   Wielu ludziom wydaje się, że Bóg ma nieustannie mówić, jacy to jesteśmy wspaniali, jak wszystko jest dobre i jak będzie pięknie. Ludzie np. kochają „uzdrawiaczy”, którzy – jak się najczęściej później okazuje – niewielu lub nikogo nie uzdrowili, a niektórych wprowadzili w atak histeryczny, konwulsje, dziwne chichoty, które są ulubionymi sztuczkami rogatego. Uwierzcie mi: Bóg nie tak działa! Ja do takich cudaków nie należę, i choć zdarzało mi się pomóc chorym, prosząc za nich Boga, nie jest to moje powołanie. Żartuję czasem przed Bogiem, że moim powołaniem jest raczej zbieranie cięgów i słów politowania, że coś mi się nieszczęsnemu w głowie pokręciło. Bywa to czasem nawet śmieszne, bo jak ludzie widzą, że jednak jestem przy zdrowych zmysłach, a nawet skutecznie coś tworzę, to zaczynają się bać lub nabierają dystansu.

   6. Czy nie widzicie, że te „napawające lękiem” słowa to ostrzeżenia? Zrozumiejcie: ostrzeżenia, a nie straszenie! Wynik (sposób wypełnienia się) zależy od tego, czy ludzie posłuchają, czy też nie posłuchają. Za następstwa jednak odpowiadają sami. To tak jak z ostrzeganiem Frania: – Franiu, nie pij alkoholu! – Franio pije. – Franiu, piłeś alkohol, to nie idź pływać, bo utoniesz! – Franio wypływa i tonie… I co, do Boga ma mieć pretensję? Mógł ocaleć, ale nie posłuchał. Kogoś, kto go ostrzegał (kogo Bóg na jego drodze postawił) zapewne jeszcze Franio zrugał, bo po alkoholu stawał się gniewnym, pewnym siebie człowiekiem, wiedział wszystko lepiej od innych.

   Nie istnieje Bóg „mściciel” i „morderca”! Nie pozwolę z Boga-Miłości zrobić Boga-tyrana! Bóg, którego dane mi było poznać, jest Bogiem pełnym miłości, dobroci, miłosierdzia. Napomina nas i ostrzega. Jest Bogiem, który dla ratowania nas wysłał Swojego Syna. Jezus przyszedł, aby nas uwolnić, przekazać prawdę. Dzięki Niemu tak mocno obecnie działa Duch Święty! Zło, które powstaje, nie pochodzi zatem od Boga, lecz jest efektem komitywy ludzi z szatanem. Jeśli chodzi o zjawiska naturalne – w nich macza palce rogaty, a ludzie zaczynają mu pomagać. Wojna doprowadzi do tego, co zapowiedział Bóg w orędziu, ale to nie Bóg zrobi wojnę, żebyśmy poginęli. Zamiast więc mi złorzeczyć za to że to przekazuję, powinniśmy się wszyscy cieszyć, że ktoś chce nas ostrzec.

   7. Pomyślcie, jaki miałbym mieć „interes” w tym, żeby tak bardzo narażać się ludziom, zamiast spokojnie sobie siedzieć i zajmować się swoim prywatnym życiem? Po co miałbym godzinami pisać, zamiast jeździć rowerem, biegać, malować i… trochę poleniuchować…?

   8. Nie dostaję żadnych dat, czasem widzę tylko jakieś cyfry i dane mi jest jakieś słowo z nimi powiązane, ale nie zawsze. Co nie jest mi podawane dokładnie lub wcale? – właśnie  czas. Innymi słowy, nie umiem umiejscowić w czasie wielu różnych wydarzeń. Owszem, mogę coś odczytać na zasadzie bliższego przyjrzenia się szczegółom, ale i to tylko wtedy, gdy Niebo mnie oświeci. Gdybym wiedział, co kiedy się stanie, to bym Wam powiedział. Być może nie dostaję żadnych dat, bo mamy jakiś wpływ na rozpoczęcie i przebieg przyszłych wydarzeń np. przez modlitwę. Zapewne jest tak tylko do określonego momentu, bo kiedy przeciągniemy strunę, ta pęka i może nas „skaleczyć”. Obrazy pokazane mi wypełnią się, choć może nieco inaczej, jeśli ktoś Boga posłucha. Załóżmy, że widziałem zalanie Pomorza. Czy wszyscy tam zginą? Niekoniecznie. Niewierzący raczej się z takich rzeczy jak orędzia śmieją, ale jeśli ludzie wierzący posłuchają ostrzeżenia, może uciekną, zanim fale zaleją widziane przeze mnie tereny. Widziałem to dość dokładnie: woda wleje się aż w koryta rzek, resztę przekażę w swoim czasie. Bóg również odniósł się do tego w Orędziu. Wiem, że zanim się to stanie, będą wydarzenia poprzedzające. Może wtedy ludzie nas posłuchają i w porę opuszczą te tereny? Teraz możecie jeszcze spać spokojnie. Jak długo – nie wiem, kryzys będzie oznaczał, że czas przyspieszył. Widziałem demona kryzysu, w tych dniach wypuszczonego na ziemię, o wiele potężniejszego niż demon „epidemii”. Nawracajcie się zatem i proroctw nie lekceważcie. Mówiąc między nami: gorszy los czeka naszych sąsiadów Niemców.

   9. Zapowiadam że nie poddam się, i o ile Bóg będzie mi przekazywał treści lub będę coś widział – powiem o tym wszystkim moim braciom, czy to się komuś podoba czy nie. Podam to bo Bóg tak chce, podam bo kocham ludzi i chcę ich ratować! Podam nawet tym, którzy mnie nienawidzą i atakują, ponieważ wiem, kto wam klapki na oczy założył. Gdybyście to wiedzieli, nigdy byście tak nie robili. Niech Was Duch Święty oświeci.

   Czemu nie jestem bardziej aktywny, angażując się w spotkania? Moja osoba nie jest istotna, ważne jest to co przekazuje Bóg. Poza tym Jezus powiedział mi: „Teraz nie chodź i nie mów już do nich, kiedy jednak przyjdzie czas, a oni sami przyjdą do ciebie, wtedy im powiesz…” Tak też robię: pisać muszę, ale nie chodzę (już był moment, że jeździłem do różnych wspólnot) i czekam na ten czas. Pewnie gdy się zaczną wypełniać zapowiedziane rzeczy, wiele osób przyjdzie i usłyszy prawdę. Wielu jej się po prostu teraz boi lub nie jest ona zgodna z ich planami życiowymi, wyjazdami, wycieczkami itp. Nikomu nie odmówię wtedy pomocy i powiem wszystko co wiem. Myślę również, że wiele prawd i rzeczy będzie dla Was wielkim zaskoczeniem. Modlę się, abyście dotrwali do dnia Ducha Świętego, o tym dniu niebawem będzie zamieszczony tekst.

   Do niechętnych. Jeśli nie chcecie słuchać, czytać – proszę Was: odejdźcie i zostawcie mnie w spokoju. Zostawcie też w spokoju tych, którzy czekają na powrót Jezusa. Oni przecież wypełniają tylko to o co Bóg prosił, nikomu też nie szkodzą modląc się i nawracając. Czemu zatem chcecie rujnować dobre rzeczy?

   Mając przed oczami wiele obrazów, sam ledwo niosę to jarzmo. Myśl, że prawie nikt tego nie słucha, jest dla mnie straszna, ponieważ pogrąża mnie w bezsilności. Poza tym, znając konsekwencje decyzji ludzi ze świecznika oraz ogółu wiem, że sam stanę się ofiarą tych wszystkich okropności, których mogłoby nie być.

   Mam nadzieję, że wytłumaczyłem krytykantom wszystko, więcej nie trzeba. Jeszcze raz proszę: nie czytajcie, zamiast wchodzić na stronę i wytaczać dziecinne argumenty. Pomódlcie się lepiej za swojego brata Tomasza-„heretyka” lub „fałszywego proroka”, za jakiego mnie macie.

   Na koniec prośba do wszystkich: jeśli wstawiacie gdziekolwiek Orędzia lub ich fragmenty, podawajcie proszę link do źródła czyli strony Iskry. Wiem, że niektórzy pomijając to chcą siebie wylansować lub zarobić nieco, pamiętajcie jednak, że tekst pozbawiony źródła, kontekstu naszej strony, staje się częściowo odarty z różnych ważnych rzeczy.

   Niech Wam Bóg błogosławi.

   Tomasz, 17 lipca 2021

 

PDF