Copyright © 2019 Wydawnictwo Iskra z Polski.  All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Zaprzyjaźnione strony: www.wydawnictwo-iskraz.pl

+JMJ

 

   Gdy przekazuję coś, co nie pochodzi ode mnie, a bezpośrednio z Nieba, natychmiast zostaję zalany oskarżeniami, pomówieniami i słownie linczowany. Zarzuty są infantylne, a ludzie posługujący się nimi raczej nie bardzo wiedzą o czym mówią, próbują jednak wpływać na innych. Postanowiłem jednak odnieść się do tego linczowania, lecz  tym razem naprawdę po raz ostatni.

   O tym co przekazuję i że jest to prawda, cała ludzkość będzie mogła się przekonać w niezbyt odległej przyszłości. Ostrzegam jednak, że kiedy zapowiedziane wydarzenia zaczną się wypełniać, na wiele rzeczy będzie już za późno, a mądrzącym się będzie niezwykle głupio i zapewne będą chcieli ukryć się przed wszystkimi, których od prawdy odwodzili.

   Ponieważ sam odpowiadam przed Bogiem i nikim innym, prędzej dam się wyśmiać, niż tak ważnych słów nie przekazać. Najpierw bowiem mam być posłuszny Bogu, a dopiero później ludziom, i tego będę się niezmiennie trzymał. Niech nikt nie myśli również, że Bogu można zamknąć usta, On bowiem jest ponad wszystkim, i jeśli wolą Jego jest żeby coś przekazać, to tak się stanie. Dla szyderców i obrzucających mnie słownym błotem oraz dla tych, którzy chcieliby żeby było tak jak oni chcą, a ja żebym podlegał temu co im się widzi i podoba, mam kilka słów.

   1. Nie siedzę i nie wymyślam sobie ani orędzi, ani wizji. Mam tak dużo zajęć, że takie niegodne działania, zwłaszcza dotyczące niezwykle ważnych spraw, stoją w sprzeczności z moim charakterem, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Moim zdaniem bogactwo wiedzy, przekazywanej nawet w krótkich orędziach, jest tak duże, że zapewne i teologowie mogliby – przy odrobinie dobrych chęci – doszukać się tam bardzo wartościowych, choć dla zwykłych ludzi ukrytych, przekazów.  Wizje, słowa, natchnienia i oświecenia przychodzą najczęściej niezależnie ode mnie (nie siedzę i nie wywołuję obrazów). Kiedy czasem poproszę, w odpowiedzi widzę pewne rzeczy, ale nie zawsze tak jest. To, czy coś jest mi pokazywane, zależy od Boga, a nie ode mnie.

   Czemu Bóg chciał się posłużyć mną, nie wiem. Czasem myślę że się pomylił, albo że ma wielkie poczucie humoru i zaskakuje nas, tak jak uczynił coś z niczego – cały wszechświat, tak wielkie bogactwo świata materialnego – wypowiadając tylko słowo…

   2. Niech nikt mnie nie porównuje z różnymi „widzącymi”. Wystarczy mieć odrobinę światła z Nieba, żeby rozpoznać kim oni są i od kogo pochodzi to co mówią (jeszcze pół biedy, jak piszą od siebie na podstawie Pisma Świętego). Stawianie mnie  jednak na równi z ludźmi, którzy mówią  słowa kompletnie nie trzymające się kupy, z ludźmi rzeczywiście straszącymi innych tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę – jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Żyłem sobie spokojnie, a teraz dostaję cięgi z każdej strony za prawdę, która się ludziom nie podoba. Czasem wolałbym nic nie wiedzieć, nic nie widzieć i żyć sobie tak jak kiedyś, co nie znaczy, że powierzonego mi zadania z pomocą Boga nie wykonam.

   3. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby coś, co było mi pokazane lub przekazane, nie wypełniło się. Świadkami tego było wielu ludzi i choć mogą to potwierdzić, udowadniać w ten sposób nie mam zamiaru. Jezus powiedział, że chociażby i zmarły powstał i przyszedł, to niektórzy i tak nie uwierzą. Czemu? – Bo nie chcą, wolą udawać, że niczego nie widzieli i wyjaśniać wszystko po swojemu.

   Owszem, niektóre rzeczy jeszcze się nie wypełniły, ale to nie znaczy, że się nie wypełnią. Osobiście wolałbym żeby się nie wypełniły, a sam wolałbym stać się pośmiewiskiem, bo po prostu nie wiecie o czym mówicie.

   4. Nikogo nie zmuszam do czytania lub do wierzenia w to co otrzymuję. Macie wolną wolę i rozum, macie również światło i dary Ducha Świętego. Czytając jakiekolwiek orędzia powinniście odczuć, czy są prawdziwe czy nie. Mam jednak pytanie: czy odrzucacie je, bo nie są one po waszej myśli? Może niektórych za bardzo dotykają, gdyż wiedzą, że trzeba będzie z niektórymi procederami skończyć? A może wychodzi na to, że jako naród wcale nie mamy aureoli świętości, jak często o sobie myślimy, i pod pewnymi względami niczym nie różnimy się od innych narodów? A może wreszcie boimy się, że z miłości Bóg będzie nas karcił i ćwiczył, aby nas oczyścić? Już karcenie i ćwiczenie słowem jest (jak widać) dla wielu czymś nie do przyjęcia, bo przecież raz w tygodniu chodzą do kościoła i nie wyobrażają sobie, żeby mogła ich dotknąć jakaś wojna (taka jak w 39-tym); tym bardziej jakaś asteroida, która miałaby zakończyć sielskie dla wielu życie i zdruzgotać obecny świat. Pamiętajcie jednak, że jak przychodząca do naszego ciała śmierć nikogo nie pyta o zgodę, tak będzie i z wojną oraz z asteroidą.

   5. Kompletnym nieporozumieniem jest podchodzenie do czegokolwiek w taki sposób, że jak dane słowo wzbudza lęk, to znaczy że od Boga nie pochodzi. Jest to absurdalny sposób patrzenia na Boże rzeczy. Weźcie Apokalipsę – tam jest „grom” za „gromem”! Gdyby ludzie brali Apokalipsę na poważnie, to by drżeli ze strachu, a jednak ją lekceważą, błędnie biorąc ją za opis tego co już się wypełniło. Kiedy Jezus mówił: „Nie minie to pokolenie…” – miał to na myśli, że w ramach jednego pokolenia wszystko się wypełni – wszystkie znaki i wydarzenia, związane z oczyszczeniem świata, aż do Jego przyjścia. A co do lęku – czy np. mieszkańcy Niniwy nie czuli go po przekazaniu im ostrzeżenia, że jeśli się nie nawrócą – zginą? Bracia, bądźcie rozsądni: po prostu prawda czasem napawa lękiem! Prawda o nas samych wzbudza często złość, ale kiedy odrzucimy pychę i gniew, sami niejednokrotnie widzimy, że krytyka lub gorzkie słowa o nas były prawdziwe i potrzebne.

   Przyjaciele, widziałem wydarzenia, które będą miały miejsce – zarówno te przerażające, jak i cudowne. Gdybym nie miał oparcia w Bogu i nie wiedział że On wygra; gdybym pozbawiony był wskazówek co robić w tym czasie, umarłbym ze strachu i rozpaczy. Dobra wiadomość jest dla nas wszystkich taka, że Ktoś w Niebie jednak się nami opiekuje i naszym losem przejmuje, i stąd te ostrzeżenia i wskazówki. Od nas jednak zależy, co z nimi zrobimy.

   Wielu ludziom wydaje się, że Bóg ma nieustannie mówić, jacy to jesteśmy wspaniali, jak wszystko jest dobre i jak będzie pięknie. Ludzie np. kochają „uzdrawiaczy”, którzy – jak się najczęściej później okazuje – niewielu lub nikogo nie uzdrowili, a niektórych wprowadzili w atak histeryczny, konwulsje, dziwne chichoty, które są ulubionymi sztuczkami rogatego. Uwierzcie mi: Bóg nie tak działa! Ja do takich cudaków nie należę, i choć zdarzało mi się pomóc chorym, prosząc za nich Boga, nie jest to moje powołanie. Żartuję czasem przed Bogiem, że moim powołaniem jest raczej zbieranie cięgów i słów politowania, że coś mi się nieszczęsnemu w głowie pokręciło. Bywa to czasem nawet śmieszne, bo jak ludzie widzą, że jednak jestem przy zdrowych zmysłach, a nawet skutecznie coś tworzę, to zaczynają się bać lub nabierają dystansu.

   6. Czy nie widzicie, że te „napawające lękiem” słowa to ostrzeżenia? Zrozumiejcie: ostrzeżenia, a nie straszenie! Wynik (sposób wypełnienia się) zależy od tego, czy ludzie posłuchają, czy też nie posłuchają. Za następstwa jednak odpowiadają sami. To tak jak z ostrzeganiem Frania: – Franiu, nie pij alkoholu! – Franio pije. – Franiu, piłeś alkohol, to nie idź pływać, bo utoniesz! – Franio wypływa i tonie… I co, do Boga ma mieć pretensję? Mógł ocaleć, ale nie posłuchał. Kogoś, kto go ostrzegał (kogo Bóg na jego drodze postawił) zapewne jeszcze Franio zrugał, bo po alkoholu stawał się gniewnym, pewnym siebie człowiekiem, wiedział wszystko lepiej od innych.

   Nie istnieje Bóg „mściciel” i „morderca”! Nie pozwolę z Boga-Miłości zrobić Boga-tyrana! Bóg, którego dane mi było poznać, jest Bogiem pełnym miłości, dobroci, miłosierdzia. Napomina nas i ostrzega. Jest Bogiem, który dla ratowania nas wysłał Swojego Syna. Jezus przyszedł, aby nas uwolnić, przekazać prawdę. Dzięki Niemu tak mocno obecnie działa Duch Święty! Zło, które powstaje, nie pochodzi zatem od Boga, lecz jest efektem komitywy ludzi z szatanem. Jeśli chodzi o zjawiska naturalne – w nich macza palce rogaty, a ludzie zaczynają mu pomagać. Wojna doprowadzi do tego, co zapowiedział Bóg w orędziu, ale to nie Bóg zrobi wojnę, żebyśmy poginęli. Zamiast więc mi złorzeczyć za to że to przekazuję, powinniśmy się wszyscy cieszyć, że ktoś chce nas ostrzec.

   7. Pomyślcie, jaki miałbym mieć „interes” w tym, żeby tak bardzo narażać się ludziom, zamiast spokojnie sobie siedzieć i zajmować się swoim prywatnym życiem? Po co miałbym godzinami pisać, zamiast jeździć rowerem, biegać, malować i… trochę poleniuchować…?

   8. Nie dostaję żadnych dat, czasem widzę tylko jakieś cyfry i dane mi jest jakieś słowo z nimi powiązane, ale nie zawsze. Co nie jest mi podawane dokładnie lub wcale? – właśnie  czas. Innymi słowy, nie umiem umiejscowić w czasie wielu różnych wydarzeń. Owszem, mogę coś odczytać na zasadzie bliższego przyjrzenia się szczegółom, ale i to tylko wtedy, gdy Niebo mnie oświeci. Gdybym wiedział, co kiedy się stanie, to bym Wam powiedział. Być może nie dostaję żadnych dat, bo mamy jakiś wpływ na rozpoczęcie i przebieg przyszłych wydarzeń np. przez modlitwę. Zapewne jest tak tylko do określonego momentu, bo kiedy przeciągniemy strunę, ta pęka i może nas „skaleczyć”. Obrazy pokazane mi wypełnią się, choć może nieco inaczej, jeśli ktoś Boga posłucha. Załóżmy, że widziałem zalanie Pomorza. Czy wszyscy tam zginą? Niekoniecznie. Niewierzący raczej się z takich rzeczy jak orędzia śmieją, ale jeśli ludzie wierzący posłuchają ostrzeżenia, może uciekną, zanim fale zaleją widziane przeze mnie tereny. Widziałem to dość dokładnie: woda wleje się aż w koryta rzek, resztę przekażę w swoim czasie. Bóg również odniósł się do tego w Orędziu. Wiem, że zanim się to stanie, będą wydarzenia poprzedzające. Może wtedy ludzie nas posłuchają i w porę opuszczą te tereny? Teraz możecie jeszcze spać spokojnie. Jak długo – nie wiem, kryzys będzie oznaczał, że czas przyspieszył. Widziałem demona kryzysu, w tych dniach wypuszczonego na ziemię, o wiele potężniejszego niż demon „epidemii”. Nawracajcie się zatem i proroctw nie lekceważcie. Mówiąc między nami: gorszy los czeka naszych sąsiadów Niemców.

   9. Zapowiadam że nie poddam się, i o ile Bóg będzie mi przekazywał treści lub będę coś widział – powiem o tym wszystkim moim braciom, czy to się komuś podoba czy nie. Podam to bo Bóg tak chce, podam bo kocham ludzi i chcę ich ratować! Podam nawet tym, którzy mnie nienawidzą i atakują, ponieważ wiem, kto wam klapki na oczy założył. Gdybyście to wiedzieli, nigdy byście tak nie robili. Niech Was Duch Święty oświeci.

   Czemu nie jestem bardziej aktywny, angażując się w spotkania? Moja osoba nie jest istotna, ważne jest to co przekazuje Bóg. Poza tym Jezus powiedział mi: „Teraz nie chodź i nie mów już do nich, kiedy jednak przyjdzie czas, a oni sami przyjdą do ciebie, wtedy im powiesz…” Tak też robię: pisać muszę, ale nie chodzę (już był moment, że jeździłem do różnych wspólnot) i czekam na ten czas. Pewnie gdy się zaczną wypełniać zapowiedziane rzeczy, wiele osób przyjdzie i usłyszy prawdę. Wielu jej się po prostu teraz boi lub nie jest ona zgodna z ich planami życiowymi, wyjazdami, wycieczkami itp. Nikomu nie odmówię wtedy pomocy i powiem wszystko co wiem. Myślę również, że wiele prawd i rzeczy będzie dla Was wielkim zaskoczeniem. Modlę się, abyście dotrwali do dnia Ducha Świętego, o tym dniu niebawem będzie zamieszczony tekst.

   Do niechętnych. Jeśli nie chcecie słuchać, czytać – proszę Was: odejdźcie i zostawcie mnie w spokoju. Zostawcie też w spokoju tych, którzy czekają na powrót Jezusa. Oni przecież wypełniają tylko to o co Bóg prosił, nikomu też nie szkodzą modląc się i nawracając. Czemu zatem chcecie rujnować dobre rzeczy?

   Mając przed oczami wiele obrazów, sam ledwo niosę to jarzmo. Myśl, że prawie nikt tego nie słucha, jest dla mnie straszna, ponieważ pogrąża mnie w bezsilności. Poza tym, znając konsekwencje decyzji ludzi ze świecznika oraz ogółu wiem, że sam stanę się ofiarą tych wszystkich okropności, których mogłoby nie być.

   Mam nadzieję, że wytłumaczyłem krytykantom wszystko, więcej nie trzeba. Jeszcze raz proszę: nie czytajcie, zamiast wchodzić na stronę i wytaczać dziecinne argumenty. Pomódlcie się lepiej za swojego brata Tomasza-„heretyka” lub „fałszywego proroka”, za jakiego mnie macie.

   Na koniec prośba do wszystkich: jeśli wstawiacie gdziekolwiek Orędzia lub ich fragmenty, podawajcie proszę link do źródła czyli strony Iskry. Wiem, że niektórzy pomijając to chcą siebie wylansować lub zarobić nieco, pamiętajcie jednak, że tekst pozbawiony źródła, kontekstu naszej strony, staje się częściowo odarty z różnych ważnych rzeczy.

 

   Niech Wam Bóg błogosławi.

   Tomasz, 17 lipca 2021

 

 

 

 

Do Czytelników naszej strony, życzliwych nam i niechętnych

17 lipca 2021

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU przyjściu Pana Jezusa

Czytaj więcej...

  1. pl
  2. en
  3. fr
  4. pt