Niech Będzie pochwalony Trójjedyny Bóg i Nasza Niebieska Mama!

 

Drodzy Bracia i Siostry,

 

    Widząc ogromne zamieszanie, które powstało wokół mojej osoby, postanowiłem napisać kilka słów o sobie. Poprzedzą one broszurę, w której opiszę moje nawrócenie, drogę do Boga oraz wszystkie zadania, które Bóg dał mi do wykonania.

     Zapewne zastanawiacie się, czemu nie zrobiłem tego wcześniej… Przyjaciele, do głowy mi nie przyszło, że ktokolwiek chce tego wysłuchać! Zresztą moja osoba jest, była i będzie dla mnie samego tak mało istotna, że pisanie odkładałem lub pisałem na tyle mało, że nadal nie ukończyłem tekstu. Tu muszę przyznać, że ks. Adam już dawno temu dostał natchnienie, w którym jednoznacznie Niebo wskazywało konieczność wydania owej broszury. Ja jednak, mając dużo pracy i czując się niegodnym pisania o sobie, zignorowałem to i, jak już zauważyliście, było to nierozważne, a piekło próbowało wykorzystać ten fakt, aby skłócić nas ze sobą i podzielić. Dobrze, że w przeddzień całej tej piekielnej intrygi Pan Jezus przemówił do mnie tymi słowami:

«Zważajcie też, aby was kto nie zwaśnił, szatan już swe legiony podźwignął i swe sługi posyła, aby wam ręce utrącić i aby wam głos odebrać, albowiem wie on i inni wiedzą, że tam gdzie dwóch się modli razem, Ja jestem pośród nich; gdzie dwóch mówi jednym głosem, Ja mówię, albowiem gdzie dwóch świadków, tam Ja Jestem. Odstępstwem i błędami się nie zajmujcie, nie czas na to, Ja sam odstępstwo naprawię kiedy przyjdę. Wy prostujcie ścieżki, wy wołajcie w Imię Moje, a czas jest bliski i godzina krótka!».

    Pan Jezus wyprzedził więc wszystko, i choć słowa te były skierowane w pierwszej kolejności do mnie i ks. Adama, były też skierowane, jak widzicie, do nas wszystkich.

     Po tym dość długim wstępie wracam do pisania o sobie. Jestem jednym z Was – któregoś zimowego wieczoru moje życie uległo całkowitej odmianie. Zaczęło się od interwencji naszej Niebieskiej Mamy i Różańca, który stał się najważniejszą dla mnie modlitwą. Mam jak wielu z was rodzinę, mieszkam w Polsce, normalnie pracuję, i choć coraz więcej czasu oddaję Bogu, mam nadal chwile na to, żeby pośmiać się i pobawić z dziećmi. Prowadzę zatem, nie licząc tych „nieziemskich” chwil, zupełnie normalne życie.

     Do ks. Adama trafiłem z polecenia Mamy Bożej. Nie bardzo umiem pisać i mówić „Matki”, ponieważ Mama Boża jest tak kochana, delikatna, pełna miłości, cierpliwości, wyrozumiałości… Jest Mamą, która niestrudzenie i nieustannie oręduje za nami. Mogę Ją nazwać Najukochańszą, Najcudowniejszą Mamą ze wszystkich mam na świecie, a wszystkich ludzi na ziemi największymi szczęściarzami, którzy taki Klejnot od Boga otrzymali! Mogę Ją nazywać „Mamą”, bo widziałem jak jest cudowna, a „Matka” dla mnie brzmi trochę oschle.

     Ksiądz Adam, poznawszy jako małe dziecko całe swoje przyszłe życie, dowiedział się, że na jego końcu, najtrudniejszym, otrzyma wspomożyciela, i już wtedy dziękował za niego Bogu. Dziś nie ma wątpliwości, że chodziło o mnie. A więc plany Boże ściśle się wypełniają. Gdy do niego trafiłem, jeszcze nie wiedziałem, jak ogromną misję Bóg przygotował nam do wykonania. Ta misja nie należy wyłącznie do mnie i ks. Adama, ale i do Was. Najważniejszą jej częścią jest ruch „Iskra z Polski”, pozostałe powierzone mi zadania są jedynie zadaniami dodatkowymi, choć tak samo ważnymi, bez przygotowań do Paruzji i bez „Iskry z Polski” zapewne wyglądałyby inaczej i nie wymagały takiego pośpiechu.

     Zapewniam Was, że to co otrzymuję, trafia do mojego Biskupa Ordynariusza. Mam też, oprócz kierownika duchowego, opiekuna w kurii, któremu (jeśli tylko dzieje się coś ważnego) przekazuję zarówno teksty, jak i opowiadam o wizjach, słowach i natchnieniach. Na samym początku Bóg obdarzył mnie również księdzem, który w naszej parafii jest wikariuszem, widzę się z Nim prawie codziennie. Zatem otacza mnie Kościół i ludzie Kościoła, a nie, jak wielu może myślało, pustka i jacyś ludzie niegodni. Nawet nie wiem, jakie inne myśli Wam rogaty na mój temat jeszcze podsuwał. Rozumiem jednak także Wasz niepokój.

     Z niektórymi zadaniami – chodzi np. o „Dom Miłosierdzia Bożego Opieki nad Życiem Poczętym” – zostałem wręcz posłany przez Niebo do naszego Biskupa, który ma to dzieło pobłogosławić. Nie pisałem o tym wcześniej, niebawem dowiecie się o czym piszę, a całość i tego dzieła będzie dołączona do „Iskry”. Pan Jezus sam kieruje tym co mam zrobić, nie są to moje pomysły ani wymysły, a przed nimi idzie słowo prorocze, które się wypełnia w 100%. Za tym słowem idą czyny i wręcz cuda, które zaskakują mnie samego i całe moje otoczenie, są one dziełem wyłącznie Nieba, a nie moim. Bardzo raniły mnie więc słowa wszystkich, którzy nie znając mnie dokonali nie tylko osądu, ale nawet rzucali kamieniami. Dostałem tu takie słowo: «Co czynicie wy, którzy z miłosierdzia słynąć powinniście?»

     Znam historię ks. Adama, wiem, że piekło nasłało i nasyła na niego różnych dziwnych ludzi, wśród nich kolejnych zwodzicieli. Korzystając z tego co dało mi Niebo, staram się razem z ks. Adamem segregować to co jest prawdziwe i to co podejrzane, staramy się też wspólnie powierzone zadania wykonać jak najlepiej. Ponieważ często dostajemy identyczne przesłania z Nieba w tym samym czasie, jest nam łatwiej pracować dla Pana Boga, a Was chronić przed zwodzeniem. Pamiętajcie, że teologiem jest tu wyłącznie ks. Adam. A ja…? No cóż, czasami sam zadaję sobie pytanie, co ja robię w tym Bożym planie, skoro księdzem nie jestem, a jedyną wiedzę o Bogu którą mam dostaję z Nieba? Dzięki temu szybkie nadrobienie zaległości po 20 latach nieczytania pobożnych książek staje się możliwe, ale tylko w tych dziedzinach, o których decyduje sam Bóg.

     Obiecałem Pani Ewie z WOWIT, że raz w tygodniu, na miarę swoich możliwości, będę odpowiadał na Wasze pytania. Postaram się też dokończyć pisanie broszury o mnie, choć przyznam, że jest to zadanie najtrudniejsze! Staram się wyzbyć tego co moje własne, a zrobić miejsce w duszy wyłącznie dla Boga. Wolałbym się raczej schować przed światem – nie z powodu chęci ukrycia czegokolwiek, ale z poczucia małości – niż wychodzić na światło dzienne. Dla mnie każdy z Was jest wielki i bliski Bogu, a ja raczej mały, słaby i niegodny.

     Do niedawna jeździłem po Polsce i opowiadałem, głosiłem słowo Boże wszędzie gdzie mogłem, ale przyszedł moment, w którym Pan Jezus zatrzymał to i powiedział, że jak będzie czas… Tu niech będzie chwilowo tajemnica. Nie zawsze jednak byłem dyspozycyjny, mam też obowiązki rodzinne, a czasem po prostu Bóg tak a nie inaczej poukładał sprawy. Tak właśnie się stało, kiedy nie mogłem być w Rakowcu – we wsi ks. Adama – i przyjąć zaszczytnego zaproszenia do opowiedzenia w tym wyjątkowym miejscu o sobie i, ewentualnie, o innych rzeczach. Mam nadzieję, że będzie jeszcze nieraz taka okazja, ponieważ Bóg przeprogramował mnie na takie mówienie o Nim, że jak już zacznę, to przestać nie mogę, nawet przez kilkanaście godzin… I choć mam tyle pięknych słów z Nieba do przekazania, nie będę jednak cukrzył światu.

     Zostałem raczej powołany do czego innego: moim zadaniem jest przekazanie tego co Niebo ma do powiedzenia, i czy jest to miłe czy trudne, przekażę Wam wszystko. Dotyczy to zarówno pojedynczych ludzi jak i Polski, a nawet, o ile będzie takie przesłanie, świata. Nie dbam o to co sobie pomyślicie – czy nazwiecie mnie szaleńcem, czy wyśmiejecie (co miało już nieraz miejsce), czy odwrócicie się ode mnie, czy wyszydzicie! Osobiście mam tylko jedno pragnienie: w pełni wykonać wolę Bożą. Wiem że przyjdzie dzień, w którym wielu z Was, śmiejących się dziś ze mnie, podziękuje mi. Będę wtedy najszczęśliwszy, gdy uda się nam wszystkim spotkać razem w Niebie, a to wyśmiewanie puścimy w niepamięć.

     Wiem, że raczej nie zyskuję sobie sympatii u ludzi, zarówno duchownych jak i świeckich, bo otrzymane słowa to najczęściej pouczenia… Nie mam też lubianego przez tłumy, zwłaszcza obecnie, charyzmatu uzdrawiania, który przysporzyłby mi zapewne licznych fanów, choć zdarzyły się jakieś interwencje Nieba, uzdrowienia niezależne od mojej woli i prośby. O jakiekolwiek widzenia i proroctwa nigdy Boga nie prosiłem. Nawet chciałem, żeby mi to zabrał i dał komuś godniejszemu i takiemu, który lepiej to zadanie wykona – ma przecież całą armię duchownych, a i miliony świeckich aż palą się, żeby prorokować. Bóg jednak zadecydował inaczej: nie dając mi upaść, wciąż przekazuje nowe rzeczy. Postanowiłem więc, mimo tych wszystkich niedogodności, być Waszym przyjacielem, a prawdziwy przyjaciel zawsze mówi prawdę bez względu na to, jaka ona jest. Skoro jest to prawda z Nieba, to tym bardziej będę ją przekazywał do czasu, kiedy Bóg mnie z tej misji nie odwoła.

     Wielokrotnie bywałem u ks. Adama na Mszach. Zawsze siadałem sobie z boku jak wszyscy i zanurzałem się w modlitwie, i to mnie bardzo cieszyło. Myślałem: mamy ks. Adama i to jest najważniejsze! A jeśli nawet zdarzyło mi się mieć jakieś słowo do kogokolwiek z Was, będących w kaplicy, długo walczyłem ze sobą, aby po Mszy takie słowo przekazać.

     Gdybym wiedział, jak wielkie znaczenie ma napisanie kilku słów o sobie, zrobił bym to zapewne wcześniej. Kiedy napisałem ten list, poprosiłem Ducha Świętego o słowo z Nieba, i oto jakie otrzymałem z Listu do Koryntian. Pan Bóg powiedział to i mnie, i Wam na koniec, więc myślę, że będzie to lepsza odpowiedź na Wasze pytania, niż wszystkie zapisane przeze mnie wyżej zdania. Ten obraz idealnie odzwierciedla całą moją sytuację. Bóg niech będzie mi świadkiem, że poniższy fragment Pisma Świętego otrzymałem bez szukania w odpowiedzi na moje pytanie. Czy nie jest on dopełnieniem mojego listu do Was?

 

Z Panem Bogiem

Tomasz, 23 czerwca 2019

 

2 Kor 12, 1-10:

«1 Jeżeli trzeba się chlubić – choć co prawda nie wypada – przejdę do widzeń i objawień Pańskich. 2 Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba. 3 I wiem, że ten człowiek – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, [też nie wiem], Bóg to wie – 4 został uniesiony do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać. 5 Z tego więc będę się chlubił, a sobą samym nie będę się chlubił, chyba że moimi słabościami. 6 Zresztą choćbym i chciał się chlubić, nie byłbym szaleńcem; powiedziałbym tylko prawdę. Powstrzymuję się jednak, aby mnie nikt nie szacował ponad to, co widzi we mnie lub co ode mnie słyszy. 7 Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. 8 Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, 9 lecz mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. 10 Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny».

Kilka słów od Tomasza o Tomaszu

23 czerwca 2019

 

Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/

 

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.