Ks. Adam Skwarczyński: „OJCZE NASZ” NOWEGO ŚWIATA

 

Napisał
podróżnik po Nowym Świecie
Adam Skwarczyński
ku pokrzepieniu serc
pielgrzymujących jeszcze przez starą ziemię
na samym końcu czasów, gdy się spełniły wieki.

Czuwajcie!
Ufajcie!
Dotrwajcie!

Kto czyta, niech woła: PRZYJDŹ!
MARANA THA!

 

7 KWIETNIA 2019 DANE MI BYŁO „ZAJRZEĆ DO NIEBA”…

 

Tam Bóg Ojciec bardzo cierpi z powodu buntu swoich ziemskich dzieci, całych miliardów, kroczących drogą potępienia. Stworzył je do wiecznego szczęścia i nie chce ich utracić. Wolałby pewno skrócić ich ziemskie życie, niż pozwolić im zanurzać się coraz bardziej w złu, a przez to zasługiwać na coraz głębsze piekło. Czy nie przypomina się tu sytuacja z czasów Noego i Potopu, opisana w 3. rozdziale Księgi Rodzaju (5-8)? „Kiedy Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem». [Tylko] Noego Pan darzył życzliwością”.

 

Chodzimy sobie po ziemi spokojnie i często beztrosko, nie mając pojęcia o tym, że w Niebie „powszechna mobilizacja” została już zakoń­czona. Anielskie Potęgi pochylone są nad ziemią w najwyższym napięciu, czekając na sygnał, na jedno słowo Boga Ojca, by runąć z impetem do decydującej bitwy. Pierwszy z jeźdźców Apokalipsy, ten na białym koniu, zwiastuje koniec złudnego, pozornego pokoju, zdejmując z ramienia łuk wojny. Jeździec na koniu czarnym, ogłaszający głód, szykuje się już do galopu, jakby chciał wyprzedzić tego na koniu czerwonym, zwiastującego wojnę. Dzieci Boże, obudźcie się! Dlaczego w ten sposób obchodzicie się z Bogiem, tak kochającym was Ojcem, dlaczego tak ranicie Jego serce i zmuszacie Go do podjęcia tak trudnej i bolesnej decyzji, do tak drastycznej interwencji w życie wasze i całego świata?!

 

Wprawdzie tęcza na niebie po deszczu jest dla was Bożym zapewnieniem, że potopu już nie będzie, jednak Bóg ma w zanadrzu na czas sprawiedliwości wiele innych środków, do użycia których zmusicie Go, Jego niewdzięczne dzieci, niechcące korzystać z Jego miłosierdzia. Zostawi przy życiu tylko „darzonych życzliwością” na wzór Noego i da im w użytkowanie ziemię tak oczyszczoną i piękną, że będą na jej widok płakać ze szczęścia i trwać w ciągłym dziękczynieniu. I to właśnie wtedy, przynajmniej w ostatnim okresie jej istnienia, nareszcie Modlitwa Pańska nabierze absolutnie pełnego znaczenia. Popłynie jednak ona tylko z ust ocalonych, na pewnych obszarach bardzo nielicznych, a ocaleć i wejść do „Nowego Świata” będzie ogromną łaską i darem dla czystych serc, napełnionych po brzegi miłością Boga i bliźniego.

 

„OJCZE! TATUSIU!”

 

Pierwsza ludzka para płonęła miłością do Boga nam nieznaną, a więc i była z Nim zjednoczona w sposób tak pełny i wzniosły, że dzisiaj tego nie pojmiemy. Stąd też zwracała się do Boga Jego imieniem własnym: „Ojcze, Tatusiu” w sposób dla nas niepojęty, ogromnie ciepły i bezpośredni, a z doświadczania Jego bliskości (po Raju się „przechadzał”) czerpała prawdziwe szczęście. Zwycięstwo szatana zburzyło to wszystko, a ogromne wyrzuty sumienia skłoniły Adama i Ewę do ucieczki i ukrywania się przed Bogiem. I my to po nich dziedziczymy.

 

Bóg Ojciec pragnął, by Jego Syn zamieszkał w Raju jako Głowa całej ludzkości i jako Droga dla niej do Jego wiecznego domu. Chociaż utraciliśmy Raj, nie zmienił swoich planów i posłał na ziemię, niestety zepsutą i cierpiącą, swojego Syna, by jako nasz Odkupiciel wypowiedział tutaj na nowo Imię Ojca z tą miłością, jakiej wszystkim zabrakło. Ponieważ Ojciec brzydził się najmniejszą plamką grzechu i zła, stworzył dla swojego Syna „Nowy Raj” – Maryję Niepokalanie Poczętą. I to właśnie z Jej ust, z Jej serca po raz drugi na ziemi popłynęło ku Niebu w duchu doskonałej modlitwy miłosne wołanie: „Ojcze, Tatusiu!”, zanim znalazło się ono na ustach Jej Boskiego Syna. Jednak na końcu czasów, za naszych dni, popłynie ono wkrótce po raz czwarty (także doskonały) z ust wszystkich Bożych dzieci, pozostawionych na ziemi po jej dogłębnym oczyszczeniu.

 

Pod koniec trzeciego dnia ciemności wszyscy ocaleni i modlący się w domach usłyszą potężny głos Anioła: „Padnijcie przed Panem i wyrze­knijcie się grzechów lekkich, nawet najmniejszego zła!”. Wszyscy uczynią to, i w tym momencie nabiorą ogromnego obrzydzenia (wstrętu) do naj­mniej­szego nawet zła, które do tej pory lekceważyli. Staną się dzięki temu ludźmi nowymi, a spomiędzy nich i Boga zniknie ciemna zasłona lęku, wstydu i wyrzutów sumienia. Cała ich zła przeszłość zostanie zapomniana – i przez Boga, i przez nich – i nigdy nie będą już do niej wracać. Również historia wojen i klęsk oraz grzechów publicznych przestanie wszystkich interesować, także jej ślady i pamiątki, pomniki i muzea. Ten właśnie fenomen tak opisuje prorok Izajasz (65,17): „Nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą”. Gdyby ludzie z garbem zakodowanej w nich złej przeszłości weszli do świata nowego, od razu zaczęliby go psuć – stałby się wkrótce światem garbatych, pochylo­nych i smutnych, niezdolnych do patrzenia w niebo! Tak nie będzie, gdyż właśnie do tych jakby stworzonych na nowo ludzi odnoszą się słowa Jezusa: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa” (ani niebieskiego, ani ziemskiego, które za chwilę będzie wam dane). A więc będzie to (dosłownie!) świat „dużych dzieci”.

 

Te właśnie „dzieci” odczują ogromną bliskość Boga jako swojego Tatusia w sposób od czasów Maryi i Jezusa na ziemi nieznany. A On nie będzie im miał za złe, że będą wobec Niego całkiem naturalne i sponta­niczne, w duchu wdrapując Mu się na kolana i pragnąc Jego pieszczoty. Bóg nigdy się nie zmienia, a więc i dzisiaj każdego z nas tak „pieści”, jakby był Jego jedynakiem. My jednak jesteśmy przekonani, że jest od nas gdzieś bardzo daleko, chwilami jakby nieobecny, nieczuły… Właśnie wtedy to poczucie oddalenia zostanie na zawsze przełamane, i to ku radości i Jego, i naszej! Będzie kochany w taki sposób, w jaki zawsze pragnął być znany, czczony i kochany przez swoje ziemskie dzieci. A wtedy Kościół nie będzie miał żadnego problemu z ustanowieniem święta ku Jego czci, o które prosił już tak dawno, w latach 40-tych ubiegłego wieku. Może również z tego obrazu, który polecił wtedy namalować swojej wybrance, matce Eugenii Ravasio (dziś zaginionego) będą na nas patrzeć Jego pełne miłości oczy w miejscu naszego zamieszkania, pracy, nauki… Dobrze by było, gdyby siódmy dzień każdego miesiąca był poświęcony Jego czci.

 

 

„NASZ”

 

Pierwsi ludzie żyli w doskonałej harmonii tak ze sobą, jak i z Bogiem, nic ich nie dzieliło. Już ich synowie prowadzili inne życie: jeden drugiego zabił. Im dalej ludzie szli w przyszłość, tym dalej odchodzili i od siebie, i od Boga, a ciągłe wojny stały się dla nich chlebem powszednim. Im dalej od Boga, tym dalej od siebie nawzajem – i w rodzinie, i w każdej społecz­ności, większej lub mniejszej. Nawet gdy stajemy obok siebie w kościele i odmawiamy „Ojcze Nasz”, najczęściej jesteśmy sobie obcy i obojętni, nie czujemy się wspólnotą, zjednoczoną przed obliczem Boga więzią prawdziwej miłości. Coraz rzadziej przychodzą i stają ramię w ramię członkowie całej rodziny.

 

W Nowym Świecie będzie zupełnie inaczej. Pojednanie z Bogiem pójdzie w parze z pojednaniem z ludźmi, absolutnie wszystkimi, a potem z tak pełnym i wspaniałym zjednoczeniem serc, że wszyscy na świece będą się czuli jak jedna rodzina. Styl życia pierwszych chrześcijan teraz powróci, a nawet jeszcze się pogłębi. Będzie to nie tylko wspólnota dóbr, ale i pełna jedność ducha, niemal taka jak w Niebie, a więc bardzo upra­gniona przez Boga, naszego Ojca. Wszystkie dobra staną się wspólne, i materialne, i duchowe. Po raz pierwszy wszyscy wypróbują na sobie samych prawdziwość stwierdzenia Jezusa, że „więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Tego rodzaju szczęście z uszczę­śliwiania innych i ze sprawiania im radości stanie się powszechne.

 

Tragiczne były skutki wspólnego budowania wieży Babel, gdyż wznosili ją ludzie zbuntowani przeciwko Bogu, więc miała być jakby ich pięścią, wyciągniętą ku niebu. Bóg pomieszał ich języki, przez co uniemożliwił dalsze jej budowanie. Teraz da im jeden język, język miłości, znany mieszkańcom Nieba, więc dzięki niemu porozumieją się ze sobą mieszkańcy ziemi, ale nie tylko między sobą, lecz także z mieszkańcami Nieba. Dzięki temu Niebo niepomiernie zbliży się do ziemi, więc i rozkwit ludzkiego ducha będzie niezwykły. Z Nieba przyjdą potrzebne natchnienia, ogień rozpalający serca, świadomość wspólnego pielgrzymowania do jednego celu: do Tronu Ojca. To przyczyni się do niebywałego rozkwitu świętości i osiągnięcia w niej szczytu dotąd prawie nieznanego. Jak bardzo tęskni za tym czasem Bóg nasz Ojciec!

 

Będzie to jedyny na ziemi okres, gdy nie będzie na niej niewierzących ani pogan, więc Modlitwa Pańska zjednoczy wszystkich ludzi. Wszystkie umysły otworzą się na Bożą Prawdę, a wszystkie serca na Miłość Ojca Niebieskiego. O tym to właśnie czasie prorokował Jeremiasz (31, 34), że „nie będą się musieli wzajemnie pouczać, mówiąc jeden do drugiego: «Poznajcie Pana!», wszyscy bowiem od największego do najmniejszego poznają Mnie – mówi Pan”. Ponieważ „nikt nie zna Ojca, tylko Syn oraz ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,6), będzie to jedyne na ziemi pełne poznanie przez wszystkich Boga Ojca właśnie dzięki objawieniu. Poznanie, dzisiaj dostępne wyłącznie dla nielicznych misty­ków, wtedy stanie się powszechne.

„KTÓRYŚ JEST W NIEBIE”

...

 

Pobierz całość w pdf:
Ks. Adam Skwarczyński – Ojcze Nasz Nowego Świata

25/04/19

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

 

Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/