MYŚL NOWOROCZNA 2021

 

   To co ziemskie, otacza mnie ze wszystkich stron jak powietrze, koncentruje na sobie moją uwagę, narzuca się ze swoim „tu i teraz”… A jednak żyję jednocześnie w dwóch światach, a nie w jednym: w doczesności i wieczności.

   Gdy idę z pieskiem, on jest tylko doczesnością: za ileś lat przestanie istnieć ziemia, na której on żył, a wraz z nią wszystko co czysto ziemskie – a więc i piesek – pójdzie w zapomnienie. Tymczasem każdy mój krok, każda myśl, słowo, spojrzenie, każda przeżyta sekunda już nigdy nie zginie! Najdrobniejszy szczegół mojego życia zapisany jest w wieczności i zaliczony mi albo na plus, albo na minus, jeśli tylko ma w sobie choć odrobinę dobra lub zła. Jeśli poświęcam czas pieskowi, by zrobić mu przyjemność – to mój plus w oczach Stworzyciela; jeśli idę tylko rozprostować nogi i zabić nudę – jestem na zero, bo nie ma to żadnego odniesienia moralnego (jest moralnie obojętne, ani dobre ani złe); jeśli idę na zły film – każdy mój krok jest na minus, a jeśli w odwiedziny do chorego – na podwójny plus. Podobnie jest z „zaliczeniem” każdej przeżytej przeze mnie sekundy, a przecież życie doczesne z nich się właśnie składa.

   Sąd nad moimi krokami i sekundami leży w gestii Boga, On zaś nie jest zimnym i nieczułym rachmistrzem, lecz Miłością. On patrzy w moje serce i osądzi mnie według tego co w nim zobaczy. Tak właśnie będzie z rozliczeniem, z nagrodą lub karą. Nawet gdybym niekiedy żył na bakier z przykazaniami i z głosem sumienia, Bóg nigdy nie będzie przeciwko mnie, gdyż jest Miłością, Miłosierdziem, Współczuciem, Ojcem, Przyjacielem. Nigdy nie odrzuci tego, kto do Niego przyjdzie z potrzeby serca, a przy tym z sercem skruszonym. Będzie jednak musiał odrzucić tego, kto nie przyjdzie a wzgardzi Nim, wybierając zamiast Niego upadłych aniołów.

   Powrót do Boga pod wpływem strachu niewielką ma wartość, a często żadnej, gdyż wypływa z egoizmu a nie z miłości. Dlatego też odkładanie tego powrotu na nieokreśloną przyszłość („zawsze zdążę”) może być drogą do piekła, i to tym bardziej, że wiszą nad nami różne wydarzenia wstrząsające i burzące wewnętrzną równowagę. Gdy syn widzi w ręku ojca narzędzie kary (np. pasek), jego krzyk „Już więcej nie będę!” nie zrobi na ojcu żadnego wrażenia, gdyż jest nieszczery. Ojciec wie, że w takiej chwili podjęcie mocnego postanowienia poprawy jest z gruntu niemożliwe, a synowi chodzi tylko o uniknięcie bólu.

   Chodzę, być może, nad krawędzią wiecznej przepaści i nic sobie z tego nie robię, gdyż... na ogół nie mam pojęcia, czym jest wieczność. Nie odczuwam grozy związanej z takimi pojęciami, jak „nigdy”, „na zawsze”, „bezpowrotnie”, jako że odmierzam czas kalen­darzem i zegarkiem. Niech wobec tego poniższy obrazek będzie jakby „dotknięciem” wieczności.

   Na szczycie góry diamentowej, a więc wiadomo jak twardej, wysokiej na 10 kilometrów, raz w roku siada mały ptaszek i ociera o nią swój miękki dzióbek. Gdy (po trylionach lat?) zetrze nim całą górę, upłynie dopiero pierwsza sekunda wieczności…

   „Nie strasz, bo na mnie to nie działa!” – może powiesz. Ja jednak wolę myśleć o wieczności niebiańskiej, szczęśliwej, a nie o piekielnej, bo za smrodem, ogniem, torturami i zgrozą piekła wcale nie tęsknię, a bezdenna rozpacz jest mi obca. Wiem, że znalezienie się na progu Nieba, i to choćby na jedną tylko sekundę, nie da się nigdy zapomnieć. Jest jak wyjście z ciemnego tunelu na szczyt wysokiej góry, pod lazur nieba, na przyjazne słońce. A może nawet jak ciąg dalszy: skok ze szczytu na lotni i poszybowanie w przestworza. Lot nie bez celu, lecz w kierunku Słońca Miłości, którym jest sam Bóg. On dla mnie stworzył Niebo i czeka na mnie, by mi pokazać wszystkie te wspaniałości i cieszyć się moim szczęściem! Jakim szczęściem? Właśnie wiecznym, bez końca, i to nie tylko nieutracalnym, lecz wciąż nowym, świeżym, intrygującym, wzrastającym z chwili na chwilę, niewypowiedzianym!

 

   Złe duchy robią wszystko, by odebrać Bogu szczęście z posiadania wokół siebie wszystkich dzieci, wciągając wiele z nich do piekła. Zastawiają na nie wiele pułapek, nieraz tak trudnych do odkrycia jak sieć pajęcza, bardzo cienka lecz mocna. Jedną z nich jest bezmyślne i pełne lekceważenia chodzenie do końca nad krawędzią wiecznej przepaści, wyżej wspomniane. Inna pułapka to fałszowanie pojęcia (albo obrazu) Boga, rzekomo surowego, a nawet nieczułego na ludzkie pragnienia i potrzeby. Tymczasem On do samego końca, dopóki jest to możliwe, zabiega o miłość swoich dzieci, gdyż tylko ona jest drogą do Nieba. Wykorzystuje wszystkie środki, by dzieci chciały i zdążyły zasłużyć sobie przynajmniej na jakieś minimum wiecznej chwały i szczęścia. Zbawienie bez żadnych zasług głoszą tylko błądzący innowiercy.

   Jezus pozostawił nam piękną przypowieść o robotnikach w winnicy i o wypłacaniu im należności za pracę. Najhojniej, lecz w pełni sprawiedliwie zostali wynagrodzeni najęci wieczorem. Dlaczego? Bo z wielkim zapałem rzucili się do pracy i z ogromnej wdzięczności dla gospodarza wypracowali błyskawicznie nie mniej, niż pracujący powoli i ociężale przez cały dzień. Każdy więc z tych, którzy do tej pory stali bezczynnie, może jeszcze nadrobić zaległości i zasłużyć sobie na Niebo! Niech jednak czuje się najętym a nie zapomnianym, gdyż Bóg liczy na niego aż do zachodu słońca jego ziemskiego życia.

   Jeżeli prawdą jest – a ja w to wierzę – że Anioł Stróż zapisuje w mojej Księdze Życia złotym piórem wartość każdego mojego kroku i sekundy, na jednej stronie plusy, a na drugiej minusy – co w takim razie stanie się z minusami? Przecież nawet cień zła nie ma wstępu do Nieba? Odpowiedź nie jest trudna. Gdy zostaję dzięki prawdziwej skrusze, w miarę możności w konfesjonale, obmyty z win we Krwi Branka Bożego, mój dobry Anioł natychmiast usuwa te minusy z mojej księgi, i to na zawsze. Bóg nie chce o nich dłużej pamiętać. Gdy stanę przed Jezusem jako Sędzią, może być podobnie, o ile będę w stanie zanurzyć się w tym momencie w kąpieli prawdziwej i głębokiej skruchy serca. Nigdy nie wiadomo, kto do tego jest zdolny, więc zostawianie sobie nawrócenia ciągle „na później” może kogoś kosztować najwyższą cenę!

   Święty Ojciec Pio zaskoczył na spowiedzi pewną kobietę stwierdzeniem, że nie powinna już modlić się za zmarłego męża, gdyż tym powiększa tylko jego mękę w piekle. „Ojciec się myli! – zawołała – przecież wiem dobrze, że w szpitalu przed śmiercią przyjął sakramenty święte!” „Tak – odpowiedział Święty – lecz zrobił to nieszczerze, dla oka ludzkiego, i jest potępiony”.

   Otrzymujemy dzisiaj od Boga dar nowego, kolejnego roku życia… Czy cały rok – któż to wie? Wokół nas choroby, katastrofy i wypadki, anioł śmierci wciąż wyprowadza z ciała kolejne dusze na sąd Boży… Każdy swój krok, każdą sekundę powierzmy Bogu przez ręce Maryi Niepokalanej, Świętej Bożej Rodzicielki. Materiału swojej duszy nie nasycajmy wilgocią oziębłości, bylejakości, zniechęcenia, byśmy nie byli jak rzucona w ognisko sycząca i dymiąca głownia… O jakim ogniu dziś myślimy? Oczywiście o Tym, którego zapraszamy śpiewem hymnu „O Stworzycielu Duchu przyjdź”. Czy nie o Nim powiedział Jezus: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jak bardzo pragnę, by On już zapłonął!”? Spalajmy się jak najszybciej, jak najofiarniej w ogniu miłości Boga i bliźniego, bo po to został nam darowany ten cenny czas, który płynie tylko w jednym kierunku i powtórzyć się nie da. Jak orły wzlatujmy ponad szczyty, a ociężałe kuropatwy…? Nie osądzajmy ich, bo i one mają swoje wzloty i swoje cele, które sprawiedliwie osądzi Bóg. My głową i sercem bądźmy w Niebie, a ziemia niech nam służy za pas startowy lotniska.

   U progu Nowego Roku serdecznie pozdrawiamy Was wszystkich, nasi Przyjaciele i Czytelnicy, i otaczamy Was modlitwą.

   Redakcja wydawnictwa Iskra z Polski

 

 

PDF

MYŚL NOWOROCZNA 2021

01 stycznia 2021

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

 

Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl