Copyright © 2019 Wydawnictwo Iskra z Polski.  All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

   Boli człowieka niewinnego to, że został ukarany bez udowodnienia mu winy. Jednak tu chodzi nie o samoobronę, lecz o Prawdę, którą jest Chrystus. Zabieram więc głos w Jego sprawie.
   Wytoczono najcięższe działa, żeby mnie „rozstrzelać” i zmusić do milczenia na mocy posłuszeństwa, które przyrzekłem udzielającemu mi święceń biskupowi i jego następcom. Jednak nikt, nawet sam papież, nie ma prawa oczekiwać ode mnie posłuszeństwa wtedy, gdyby chciał nakazywać mi czynić zło, gdyż byłbym wówczas nieposłuszny samemu Bogu oraz sumieniu, które w mojej duszy jest Jego głosem. A sumienie mi mówi, że nie wolno mi milczeć, skoro z woli Boga stałem się świadkiem nadchodzących wydarzeń! Tych wydarzeń, które wkrótce wstrząsną nie tylko Kościołem, ale całym światem! Nie powinieneś milczeć nawet pod groźbą odebrania ci życia, nie mówiąc już o innych groźbach czy restrykcjach.
   Chociaż podpisałem się pod wręczonym mi przez Biskupa dekretem, że zgadzam się na wszystkie podjęte przeciwko mnie restrykcje, uczyniłem to pod wpływem zaskoczenia i pod jego naciskiem. Szedłem do niego w dobrej wierze i nie przyszło mi do głowy, że w ten sposób zostanę potraktowany: oto przed podpisaniem wyroku na samego siebie nie dano mi możliwości poznania któregokolwiek z postawionych mi przez komisję zarzutów. Potem przez miesiąc pracowałem nad obaleniem ich (wszystkich co do jednego, i jak myślę – skutecznie), pisząc książkę „Świadek Paruzji na ławie oskarżonych”, która za wiedzą Biskupa jest dostępna w naszym wydawnictwie. Każdy czytelnik może sam się przekonać na jej podstawie, że to nie ja zawiniłem, lecz stawiający mi zarzuty, gdyż albo oparli się na niewłaściwych (nawet fałszywych) źródłach, albo teksty źle zrozumieli i nie umieli ich poprawnie zinterpretować. Aby mnie zniesławić, szukali gorączkowo nawet w mojej teczce personalnej jakiejkolwiek „plamy” czy potknięcia. No cóż, z pewnością takie powierzono im zadanie.
   Tak więc wykazałem dostatecznie jasno swoją niewinność oraz bezwzględną zasadność swojego nauczania, zogniskowanego wokół bliskiego już przyjścia Jezusa na Sąd Ostateczny, który to Sąd błędnie umieszcza Kościół na samym końcu świata. Błąd ten jest zakorzeniony w umysłach nawet ludzi tak bezwzględnie powołanych do głoszenia Prawdy, jak bibliści oraz tłumacze Biblii na języki narodowe. Oto gdy napotykają oni na słowa „Na końcu czasów”, tłumaczą je zwykle „Na końcu świata”, chociaż Bóg ich do tego nie upoważnił. Z kolei na ich błędach opiera swoje nauczanie współczesny nam Kościół.
   Mój Biskup ani jego komisja w żaden sposób nie odnieśli się do treści mojej książki, jakby jej wcale nie zauważyli. Biskup otrzymał jednak pochwałę od wyższej instancji, czuwającej nad poprawnością nauczania Kościoła, za to że rozprawił się ze mną „w sposób wzorcowy”. Łatwo się domyślić, na czym polega ten „wzorzec”. Oto gdy przyjdzie do swojego biskupa diecezjalnego, odpowiedzialnego za katolickie nauczanie, jakiś ksiądz przekonany, że otrzymał coś ważnego od Boga – natychmiast ma być potraktowany jak zwodziciel, a przynajmniej zwiedziony przez piekło, gdyż (jak twierdzą teologowie) Bóg od dwóch tysięcy lat stał się „Wielkim Niemową”! Wszystko, co miał do powiedzenia Kościołowi, przekazał Apostołom, więc jak miałby teraz jeszcze coś ważnego, i do tego nowego, do tego dodać? I to jeszcze takiemu przeciętniakowi, a nie któremuś z kardynałów – następców Apostołów? Taki powinien usłyszeć: uciekaj i zapomnij o tym! Co, jeszcze obstajesz przy swoim? Mamy na ciebie sposoby, kościelne „procedury”. Ponieważ nie milczałeś, lecz zwodziłeś innych, biskup powoła komisję, która cię usadzi. Publicznie ogłosi, że znaleziono u ciebie szereg błędów w nauczaniu, a poza tym plamy na twoim charakterze, więc teraz schowasz się i zamkniesz usta, albo zostaniesz do tego przymuszony. Mamy takie to a takie sankcje, restrykcje, pod którymi musisz się podpisać. Uff, dobrze że się podpisałeś – o to nam chodziło: sam, własnoręcznie, potwierdziłeś, że byłeś zwodzicielem i za takiego się uznajesz. Nareszcie mamy z tobą spokój!
   Niech wszyscy wiedzą, że mój Biskup dostał ode mnie do rąk list o charakterze prywatnym, zawierający bolesne dla mnie stwierdzenie, że gdybym wcześniej znał postawione mi zarzuty, absolutnie nigdy bym nie podpisał się pod jego dekretem. Gdy wykazałem ich bezpodstawność, nie tylko nie poczuwam się do jakiejkolwiek winy jako świadek i głosiciel bliskiej już Paruzji czyli Sądu Ostatecznego, lecz wprost przeciwnie: postrzegam zgodę na narzucone mi milczenie jako swoją winę wobec Boga i ludzi! Bo oto wielu z tych, do których dotarł dekret Biskupa, a przynajmniej relacja o nim, mogło nabrać przekonania, że uznałem swój błąd i dlatego milczę. Że zgodziłem się na izolację od ludzi, gdyż nie mam im do przekazania niczego, co naprawdę pochodzi od Boga! Gdyby ktokolwiek tak myślał – piszę to właśnie z myślą o nim, żeby nie pozostawić go w błędzie.
   Zanim podpisałem się pod dekretem, w obecności mojego Biskupa potwierdziłem katolicką przysięgą (biorąc Boga na świadka), że to co zawiera wręczony mu w tej chwili tekst, zawiera prawdę i tylko prawdę. Że opisałem to jako świadek i uczestnik nadchodzących wydarzeń związanych z Paruzją, choć też, jako teolog, dołączyłem własne przemyślenia w tej kwestii.
   Żeby nikt nie miał cienia wątpliwości – powtórzę teraz w przybliżeniu coś z tamtej przysięgi.
   Ja, ksiądz Adam Skwarczyński, stając przed całym Dworem Niebieskim oraz przed wszystkimi czytelnikami niniejszego tekstu, biorę Boga na Świadka, że rzeczywiście od Niego Samego otrzymałem co następuje:
1. Jako dziecko podróżowałem nocami; i to wiele razy, po świecie oczyszczonym i jakby na nowo stworzonym, który musieli widzieć i opisywać Prorocy, zwłaszcza Izajasz. Z zachwytem poruszałem się po nim w taki sposób, jakbym bywał w nim fizycznie. Nikt z ludzi mi o nim nie mówił.
2. Około roku 1983 nocą w kościele znalazłem się przed Obliczem Jezusa jako Sędziego, otoczonego rzeszą Aniołów, z tą świadomością, że w taki sam sposób znajdzie się przed Nim wkrótce każdy mieszkaniec ziemi. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Kościół o tym nie wie i tego nie głosi.
3. 7 grudnia 2018 roku otrzymałem z Nieba światło, że ok. 1983 roku stałem się świadkiem i uczestnikiem pierwszego etapu Sądu Ostatecznego. Będzie to sąd szczegółowy – identyczny jak po śmierci, tyle że za ziemskiego życia. Będzie on darem i aktem Bożego Miłosierdzia, gdyż po nim ludzie otrzymają jakiś czas na nawrócenie i poprawę życia.
4. 2 lutego 2019 roku znalazłem się w nieznanym mi domu wśród obcych ludzi i stałem się uczestnikiem drugiego etapu Sądu Ostatecznego, mającego zastąpić Bożym wybrańcom Czyściec. Stanie się to pod wpływem Bożego oświecenia i Bożej łaski w ciągu trzech dni ciemności i będzie polegać na dwóch oddzielnych przeżyciach: na pełnym zjednoczeniu z Bogiem i pełnym pojednaniu i duchowym zjednoczeniu ze wszystkimi ludźmi. Doświadczyłem wtedy owego pojednania. Ten etap Sądu będzie aktem Bożej Sprawiedliwości, gdyż modlący się w domach zostaną ocaleni i po ustaniu ciemności wprowadzeni do Nowego Świata, zaś pozostający na zewnątrz – zabrani na zawsze z ziemi.
5. 7 marca 2019 roku nocą byłem przez chwilę w Niebie, gdzie dano mi poznać wielkie cierpienie Boga Ojca i całego Dworu Niebieskiego z powodu moralnego upadku ludzkości. Poznałem gotowość Aniołów do akcji oczyszczenia ziemi ze zła, gdy Bóg im to rozkaże. Płacząc pod wpływem doznanego wstrząsu, zacząłem pisać libretto oratorium „Przychodzisz sądzić żywych i umarłych”. Chodzi o umarłych duchowo, żyjących w grzechu ciężkim.
   Kończę – jak każdą przysięgę – słowami: Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, i Ty Święta Męko Chrystusowa, którą ze czcią całuję. Amen.
   Chociaż obecnie żyję w odosobnieniu i milczę, gdyż nie mogę głosić tego co otrzymałem i czego byłem świadkiem, niech jednak wszyscy wiedzą, że nie tylko niczego nie odwołuję, nie kwestionuję ani nie poddaję w wątpliwość, lecz z całą mocą wszystko potwierdzam przed Obliczem Boga jako świadka mojej prawdomówności. Pragnę, by do bliskiego już Sądu Ostatecznego przygotowali się jak najlepiej wszyscy mieszkańcy ziemi i by nikt z nich nie zginął na wieki w piekle. Także to, by Kościół umiał właściwie rozpoznać znaki czasu i w tym przygotowaniu wszystkim dopomógł. Jak wiadomo, Bóg dał mi poznać wiele przyszłych wydarzeń. Tu ich nie wspominam, gdyż nadchodzący Sąd Ostateczny jest dla ludzkości ważniejszy od tego, co go poprzedzi i co po nim nastąpi.
   Upraszając dla Drogich Czytelników naszej strony i naszych publikacji oświecenia Ducha Świętego w tak niesłychanie ważnych kwestiach, jak też odwagi w docieraniu z tym przesłaniem do innych, błogosławię wszystkich w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


ks. Adam Skwarczyński, 13 lipca 2022 roku.

 

PRAWDA  

15 lipca 2022

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU przyjściu Pana Jezusa

Czytaj więcej...

  1. pl
  2. en
  3. fr
  4. pt
Nasza Litania