„Finisz” to z łacińskiego „finis” – po prostu koniec, końcówka. W języku sportowym podobne znaczenie ma „ostatnia prosta”, czyli odcinek wprowadzający zawodników na stadion i metę.

    Stary świat, w którym żyjemy, przekształcony zostanie ostatecznie w nowy dopiero na końcu Paruzji i związanych z nią wydarzeń – podczas trzech dni ciemności. Jednak w tej chwili użyte tu określenia „finisz” albo „ostatnia prosta” dotyczą czego innego: końcówki czasu, danego ludzkości na nawró­cenie. Jest tak, ponieważ nawrócenie jako proces w pełni prawdziwy (szczery), wolny, pełny i trwały możliwy jest tak naprawdę tylko w warunkach mu sprzyjających. Do takich zaś nie należy działanie pod wpływem strachu, gdy istnieje zagrożenie zdrowia i życia (własnego i bliskich) z powodu wojny, głodu, szantażu z czyjejś strony, braku wolności co do podejmowania decyzji. W tym świetle niech każdy sam sobie odpowie, na ile znane powiedzenie: „Jak trwoga, to do Boga” jest prawdziwe! Znaki z Nieba będą teraz coraz liczniejsze i coraz bardziej wstrząsające, lecz po każdym z nich nawrócenie będzie coraz trudniejsze, a przy tym coraz mniej zasługujące. To samo dotyczy Ostrzeżenia – prześwietlenia sumień – momentu znalezienia się przed tronem Jezusa-Sędziego, przychodzącego w chwale z aniołami!

    7 marca b.r. upłynie pierwsza rocznica krótkiego pobytu ks. Skwarczyńskiego w Niebie, gdzie doznał ogromnego wstrząsu, przeżywając wraz z całym Niebem straszne cierpienie Boga Ojca, spowodowane buntem Jego ziemskich dzieci. Dowiedział się, że Moce Niebieskie czekają tylko na jedno słowo lub gest Boga Ojca, by przystąpić do szeregu działań, opisanych przez świętego Jana w Apokalipsie. Od tamtej pory Ksiądz jest pełen podziwu dla Boga Ojca i dla Jego niepojętej cierpliwości, z jaką wciąż jeszcze czeka na ostatnie nawrócenia. Czeka również na to, aż pojawią się na ziemi wszyscy, których w swoim odwiecznym planie zamierzał stworzyć.

    17 lutego b.r. Tomasz otrzymał na modlitwie światło: świat wszedł już na „ostatnią prostą”, jeśli chodzi o krótkie chwile, w których prawdziwe i pełne nawrócenie jest jeszcze możliwe. Użyjmy więc swojej wyobraźni: zobaczmy w niej „stadion” jako całe Niebo, z Bogiem na głównej trybunie. W oddali pojawia się pierwszy zawodnik, którym jest nawracająca się osoba, choć lepiej by było, by był to cały tłum, a nawet naród lub kontynent, ziemia. Całe Niebo zrywa się, wstaje, chwyta za lornetki, napięcie rośnie. Za chwilę rozlegają się wiwaty na cześć zwycięzców, a potem ma miejsce oczekiwanie pełne napięcia, choć nieco dłużej trwające, na ostatniego zawodnika! Gdy tylko pojawia się on na mecie, na skinienie Boga Ojca aniołowie przystępują do akcji, pod wpływem której dostęp do stadionu staje się prawie niemożliwy: zostaje on odcięty od reszty świata przez ogromną przepaść! Wprawdzie można po zboczu – jak to bywa w wysokich górach: z ogromnym wysiłkiem i przy użyciu odpowiedniego sprzętu – nań się dostać, lecz trudno tę wspinaczkę porównać z istniejącą jeszcze teraz „ostatnią prostą”. Obecnie dostępne są wszystkie ułatwienia, wiatr wieje w plecy, chmurki dają cień, a aniołowie skrapiają „zawodników” wodą łaski… Potem nadejdą wydarzenia, które wprost trudno sobie wyobrazić. Do końca trzech dni ciemności ocaleje tylko reszta ludzi w pełni nawróconych i gotowych dla Boga na wszystko.

    Aby lepiej zrozumieć niepojętą miłość Boga do obłudnego grzesznika (w tym wypadku Judasza – zob. „Poemat Boga-Człowieka” rozdz. 95, tekst z 20.09.1944, A,3608nn), pojąć Miłość wciąż czekającą na jego nawrócenie, choć tego brak – przeczytajmy dialog Jezusa z Judaszem. Nawet w zetknięciu z Największą Miłością Judasz, złodziej i cudzołożnik, pozostaje zamknięty, a jego serce, choć całuje je Jezus, pozostaje zimne. Będzie się tylko cieszył, że Jezus nie ujawni stanu jego duszy Apostołom. Możemy odnieść ten obraz do miliardów mieszkańców ziemi, w podobny sposób zamkniętych na wszystko co Boże i izolujących się od Boga-Miłości… A Bóg czyni wszystko co możliwe, i to do ostatniej chwili, by ich nawrócić.

    «Chodź tutaj, połóż głowę na Moim ramieniu i wyznaj twe­mu Przyjacielowi swój niepokój. Uchybiłeś? Czujesz, że jesteś bli­ski popełnienia błędu? O! Nie zostawaj sam! Pokonaj szatana z po­mocą Tego, kto cię kocha. Ja jestem Jezusem, Judaszu. Ja jes­tem Jezusem, który uzdrawia chorych i przegania demony. Ja je­s­tem Jezusem, który ocala... i który cię tak bardzo kocha i który dręczy się widząc cię tak osłabionego. Jestem Jezusem, który uczy przebaczać siedemdziesiąt siedem razy. Ale Ja, Ja... w tym, co Mnie dotyczy, to nie siedem­dziesiąt razy, lecz siedemset, siedem ty­sięcy razy wam przebaczam... i nie ma grzechu, Judaszu, nie ma winy, Judaszu, nie ma winy, której Ja nie wybaczam, której Ja nie wybaczam, której Ja nie wybaczam, jeśli winny nawraca się, mó­wiąc Mi: „Jezu, zgrzeszyłem”. Mniej nawet: jeśli mówi tylko: „Je­zu!”. Jeszcze mniej: jeśli tylko patrzy na Mnie, błagalnie. A wiesz, przyjacielu, komu wybaczam najpierw? Najbardziej winnym i naj­bardziej skruszonym. A jako pierwsze, wiesz, jakie grzechy prze­ba­czam? Te, które są popełniane przeciwko Mnie.

    Judaszu?... Nie znajdujesz ani jednego słowa, aby odpowiedzieć twemu Nauczycielowi?... Tak ciężkie jest twoje strapienie, że od­bie­ra ci mowę? Boisz się, że ujawnię to [przed innymi]? Nie bój się! Od tak dawna chcę z tobą tak porozmawiać, trzymając cię przy Moim sercu. Jak dwaj bliźniacy, w jednej kołysce, zrodzeni ra­zem, będący niemal tym samym ciałem; jak dwoje dzieci, które wymieniały się ciepłą piersią, czując wraz ze słodyczą matczynego mleka smak śliny brata. Teraz cię zatrzymam w ten sposób i nie puszczę cię, aż Mi powiesz, że mam cię uzdrowić. Nie obawiaj się, Ju­daszu. Ja chcę wyznania. Ale twoi towarzysze pomyślą, że to ser­deczna rozmowa, tak będą błyszczeć wzajemnym pokojem i mi­łością nasze twarze po tej rozmowie. I sprawię, że będą myśleć tak coraz bardziej. Będę cię bowiem trzymał na Mojej piersi dziś wie­czorem, przy wieczerzy, maczając Mój własny chleb i podając go tobie, jak ulubieńcowi. I to tobie pierwszemu podam kielich po dziękczynieniu Bogu. Będziesz królem uczty, Judaszu, będziesz nim rzeczywiście. O, duszo, którą kocham, będziesz Oblubienicą Oblubieńca, jeśli będziesz czysta i wolna, zostawiając twój kurz na Mojej oczyszczającej piersi.

    Jeszcze nie mówisz, żeby Mi wyznać twój smutek?»

    «Mówiłeś do mnie z taką słodyczą... o mamie... o domu... o Twej miłości... To chwila słabości... Jestem tak zmęczony!... I wy­dawało mi się, że od jakiegoś czasu już mnie nie kochasz...»

    «Nie. To nie to. W twoich słowach jest tylko jedna prawda: ta, że jesteś zmęczony. Nie z powodu drogi, kurzu, słońca, błota, tłu­mu. Jesteś zmęczony sobą. Twoja dusza jest zmęczona twoim cia­łem i twoim duchem. Tak zmęczona, że w końcu zgaśnie w śmier­telnym zmęczeniu. Biedna dusza, którą Ja wezwałem do wie­cz­nych blasków! Biedna dusza, która wie, że Ja cię kocham, i która wyrzuca ci, że ją wyrywasz Mojej miłości! Biedna dusza, która ci wyrzuca daremnie – tak jak Ja na próżno głaszczę cię z Moją miłością – że działasz podstępnie wobec twego Nauczyciela. Ale to nie ty tak działasz. To ten, który nienawidzi ciebie i który Mnie nie­nawidzi. To dlatego ci mówiłem: „Nie zostawaj sam”. Dobrze więc, posłuchaj. Wiesz o tym, że Moje noce spędzam w dużej czę­ś­ci na modlitwie. Jeśli pewnego dnia poczujesz w sobie odwagę, aby być mężczyzną, i wolę, aby być Moim, przyjdź do Mnie w cza­sie, gdy twoi towarzysze będą spać. Gwiazdy, kwiaty, ptaki są roztropnymi i dobrymi świadkami. Milczącymi. Litościwymi. Prze­jętymi grozą, że w ich świetle dokonuje się zbrodnia... Nie posia­da­­ją jednak głosu, aby powiedzieć ludziom: „On jest Kainem swe­go brata”. Rozumiesz, Judaszu?»

    «Tak, Nauczycielu. Ale wierz mi: nie ma nic innego niż zmę­cze­nie i wzruszenie... Kocham Cię całym sercem i...»

    «Dobrze. To wystarczy.»

    «Dasz mi pocałunek, Nauczycielu?»

    «Tak, Judaszu. Dam ci ten i inne...»

    Jezus wzdycha głęboko, ze smutkiem. Ale całuje Judasza w po­liczek. Potem ujmuje w dłonie jego głowę i trzyma ją tak ściśniętą, naprzeciw Siebie, w odległości kilkudziesięciu centymetrów. Patrzy, bada, przenika Swym bystrym spojrzeniem. A Judasz, ten nieszczęśnik, nie drży. Z pozoru pozostaje niewzruszony podczas te­go badania. Tylko nieco pobladł i na chwilę zamknął oczy.

    Jezus zaś całuje jego zamknięte powieki, potem usta, potem ser­ce... zniżając głowę, by znaleźć serce ucznia... i mówi:

    «To po to, aby rozpędzić te chmury, aby dać ci odczuć słodycz Je­zusa, aby umocnić twe serce.»

    Potem zostawia go i idzie w kierunku domu. Judasz podąża za Nim.

    «Przychodzisz w samą porę, Nauczycielu! Wszy­st­ko jest przy­gotowane. Czekaliśmy tylko na Ciebie» – mówi Piotr.

    «Dobrze. Rozmawiałem z Judaszem o wielu spra­wach... Pra­w­da, Judaszu? Trzeba by się zająć tym bie­d­nym staruszkiem, któ­rego syn został zabity...»

    «Ach!» – Judasz natychmiast korzysta z okazji, aby ostatecznie się opanować i odwrócić – o ile by istniały – jakieś podejrzenia».

    Zakończmy tę refleksję znaną nam modlitwą. Jeszcze w tej chwili ma ona wpływ na losy świata.

    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata. Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata. Amen.

Ks. Adam Skwarczyński i Tomasz, animatorzy ruchu „Iskra z Polski”, 19 lutego 2020.

 

PDF

STARY ŚWIAT NA FINISZU!

24 lutego 2020

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

 

Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl