Copyright © 2019 Wydawnictwo Iskra z Polski.  All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

 

„TYSIĄCLETNIE” KRÓLESTWO JEZUSA NA ZIEMI

 

   Materiał, zawarty w tym załączniku, będzie podzielony na dwie części. Pierwsza z nich będzie zawierać uzasadnienie zaistnienia tego królestwa na końcu wieków w oparciu o źródła biblijne, a potem o przekazy charyzmatyczne. Postaram się także opisać w niej cechy „nowego raju”. Druga natomiast przynie­sie odpowiedź na pytanie, jak mamy rozumieć nazwanie go „tysiącletnim”.

Część I. Istota i cechy Królestwa.

   Zasada ogólna: poza Apokalipsą św. Jana w zasadzie w Biblii nie znajdu­jemy tekstów, które pozwalałyby nam „zajrzeć do Nieba”. Biblijne teksty, odno­szą­ce się do szczęścia dzieci Bożych, poruszają rzeczywi­stość ziemską: chodzi o wyjątkowe dary Boże, które staną się udziałem ostatniego pokolenia. Kościół ma prawo odnosić je do szczęścia niebiań­skiego, ale tylko w sensie przystosowa­nym, a nie dosłownym. Powinien jednak mieć świadomość tego, że tak właśnie nimi się posługuje, a jeśli jej nie ma – niech odczyta je na nowo w sposób właściwy. Odczyta właśnie teraz, w przeddzień oczyszczenia ludzi ze wszelkiego grzechu (chodzi o Janowe „pierwsze zmartwych­wstanie”), usunięcia z ziemi „zwo­dziciela naro­dów” i odnowienia jej oblicza. Gdy już „Nowe Jeruzalem” zstą­pi z Nieba na ziemię, a Oblubienica Baranka przywdzieje bogate odświętne szaty, otworzy szeroko oczy ze zdziwienia i zawoła: ten raj Bóg od wieków za­pla­nował i przez swoich wybrańców nam zapowiedział, a myśmy go nie poznali!

   Jednak muszę z konieczności odnieść się tu w kilku zdaniach do „kwestii Apokalipsy”… W pewnym gronie duchownych zacząłem mówić o tym, że na naszych oczach zaczynają wypełniać się zapowiedzi Apokalipsy: latami galopował jeździec na koniu białym, teraz jedzie ten na czarnym (symbol głodu i moru), a czekają dwaj następni. Zawołali: „Stop stop! Przecież Apokalipsa wcale nie zawiera odniesień do konkre­tnych, historycznych wydarzeń!” Byłem zdumio­ny: czyżby i oni karmili się bluźnierstwem Claude Tresmontanta?!

   Ten francuski biblista na swoje „badania” poświęcił aż 20 lat, publi­kując swoje „dzieło” w Paryżu w r. 1994 p.t Badania nad Apokalipsą. Autor, data powstania, sposób rozumienia (Zgryźliwie tytuł Enquete sur l'Apocalypse tłumaczę jako „Sąd nad Apokalipsą”). Autorstwo Apokali­psy przypisuje on nie Apostołowi, lecz „Janowi zwanemu Markiem”, najwyższemu kapła­nowi świątyni jerozolimskiej, zamordowanemu skrytobójczo na polecenie Feliksa, namiestnika rzymskiego. „Nawrócony kapłan” przewidywał powsta­nie Żydów przeciwko Rzymowi, napisał więc dla nich – używając prawie zupeł­nie niezro­zumiałych dla nas dzisiaj symboli i obrazów – „ostrzeżenie”. Francuski biblista posunął się tak daleko, że w Apokalipsie nie widzi żadnych odniesień do później­szych dziejów Kościoła (!). Według niego Księga straci­ła swoje znaczenie po roku 70. – po zburzeniu przez Rzymian Jerozo­limy, gdyż tylko do tego zdarzenia miała się odnosić!

   Staję wobec pytania, czy i polscy teologowie (bibliści) mieliby karmić się takimi pomysłami? Nie chciałbym być wtedy w ich skórze, gdy Niebo wymierzy im karę, zapowiedzianą przez świętego Jana: „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym, które są opisane w tej księdze”.

   Konieczność nadejścia tego królestwa, obecnego od początku w Bożej ekonomii zbawienia, a związanego z pełnią czasów, odczytujemy w wielu księgach Pisma Świętego: u Proroków, w Psalmach (np. 96) oraz w nauczaniu Apostołów (por. np. Ef 1,10). Wzmiankę o nim znajdujemy w przemówieniu św. Piotra: „[Jezusa] musi przyjąć Niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta swoich świętych proroków” (Dz 3,21). To „odnowienie” to po łacinie restitutio (restytucja, słowa tego używa Wulgata), a po grecku apokata­stasis (ponowne ustanowienie, przywrócenie do pierwotnego stanu). Święty Łukasz, Grek, użył tego słowa nie tylko w Dziejach Apostolskich, ale także w swojej Ewangelii (6,10), gdy opisał cud uzdrowienia przez Pana Jezusa człowie­ka z uschłą ręką: ręka „powróciła do swego dawnego stanu” (apekatestaze).

   Od wieków trwała dyskusja, w Kościele i poza nim, na temat słów świętego Piotra. Najczęstszy błąd przy ich interpretacji polegał na cofaniu się do począt­ków wszelkiego stworzenia, a więc i aniołów, których część się potem zbunto­wała. I tak to „odnowienie wszechrzeczy” rozumiał Orygenes, choć jego obrońcy są skłonni twierdzić, że chodziło mu o „nadzieję” na końcowe zbawienie wszyst­kich stworzeń, a nie o „pewność”. Jak rozumieją je prawosławni, jak świadkowie Jehowy, jak profesor KUL ks. Wacław Hryniewicz – nie naszą jest rzeczą oceniać i wdawać się w dyskusję. Tak czy inaczej, w 543 r. na synodzie w Kon­stan­tynopolu w dziewiątym anatematyzmie stwierdzono: „Jeśli ktoś twier­dzi lub sądzi, że kara szatanów i bezbożnych ludzi jest tymczasowa i że kiedyś nastąpi jej koniec, czyli że nastąpi apokatastaza dla diabła i bezbożnych ludzi – niech będzie wyklęty”. To oczywiste: żadnego „odnowienia” szatana być nie może, bo jak z diabła zrobić na powrót anioła, z nienawiści (pełnej i całkowitej) miłość? Tylko człowiek może się nawrócić i odmienić, gdyż jest bytem złożo­nym, więc gdy jego dusza jest „zsatanizowana”, pozostaje jeszcze ciało – cierpie­nie wzbudzające wołanie o pomoc może być dla niego ostatnią deską ratunku.

   Nikt chyba nie powie, że „odnowienie” czyli „przywrócenie [światu] dawne­go stanu” dotyczy przeniesienia go do Nieba, gdyż byłoby to absurdem: nigdy on w Niebie nie był i nigdy nie będzie w swojej ziemskiej postaci. Kto z teologów pójdzie pocieszyć Amerykankę, która przyszła z kwiatami na okazały grób swojego pieska, zapewniając ją, że spotka swojego ulubieńca w Niebie? Jak więc rozumieć ten fragment Dziejów Apostolskich? Oto jedyne, a zarazem proste, wyjaśnienie:

   1. Jezus przyjdzie z Nieba na ziemię, aby na niej zamieszkać z ludź­mi, ustanawiając na niej swoje Królestwo, określone tajemniczo jako „tysiącletnie”. To właśnie będzie Jego Paruzja na końcu czasów, gdy dopełni się zaplanowany przez Boga wiek. Okres Paruzji będzie trwał do końca świata.

   2. O tym Jego królowaniu pisali prorocy (o których zresztą wspomina święty Piotr), a sam Jezus na pytanie Piłata odpowiedział, że Jego Króle­stwo teraz nie jest stąd. Przyjdzie więc czas, gdy będzie stąd. Jego przyjście na ziemię, podobne do wniebowstąpienia, zapowiedzieli anio­łowie na Górze Oliwnej.

   3. Nie będzie chodzić po ziemi w widzialnej postaci (visibiliter), słusznie takie twierdzenie zostało przez Kościół potępione jako błędne – chodzi o naukę „millenarystów” albo „chiliastów”. Przed taką nauką i przed fałszywym „mesja­szem” ostrzegał sam Pan Jezus: «Wtedy jeśliby wam kto powiedział: „Oto tu jest Mesjasz” albo: „Tam”, nie wierzcie!» (Mt 24,23, Mk 13,21). Twierdzenie XC, że jakoby moja nauka jest skażona millenaryzmem, jest absurdalne i wskazuje na to, że XC nie zapoznał się bliżej z tezami millenarystów. Obecności Jezusa na ziemi będą ludzie powszechnie doświadczać w sposób duchowy. Można tu mówić o doświadczeniu mistycznym, o zjednoczeniu z Bogiem, miesz­kającym w świątyniach ludzkich dusz. „Słońcem” ziemi stanie się Najświętszy Sakrament. Przypomnijmy tu sobie słynną wizję św. Jana Bosko: gdy tylko okręt Kościoła przycumował do dwóch kolumn: Eucharystii i Maryi, zginęli jego wrogowie, a morze przestało się burzyć (nadszedł okres wielkiego pokoju na świecie).

   4. Bóg zechce pokazać, jak wyglądałaby ziemia, gdyby ludzie nie poddali się szatanowi. Pozwoli, jeden jedyny raz, w pełni oprzeć życie społeczne na Ewan­gelii jako „prawie”, zastępującym niedoskonałe ludz­kie prawa (da doświadczyć mocy, mądrości i doskonałości Ewangelii).

   5. Jezus przyjdzie na ziemię (oczywiście nie w postaci dostępnej dla naszych ziemskich zmysłów) dopiero w tym momencie, w którym nastąpi odnowie­nie wszechrzeczy, a więc przywrócenie ich do takiego stanu, w jakim znajdowały się tuż po stworzeniu ich przez Boga: wtedy widział On, że Jego dzieło było „bardzo dobre” (Rdz 1,31).

   6. Prawdziwe odnowienie to nadanie pierwotnej formy, pierwotnego kształtu rzeczywistości obecnie zepsutej. Ta rzeczywistość nie zginie, ale ulegnie dogłę­bnemu przekształceniu według tamtego wzorca.

   7. Odnowienie świata zewnętrznego (przyrody) nastąpi w tym samym czasie, co druga faza Sądu Ostatecznego. Wówczas, w czasie trzech dni ciemności, jedni ludzie wzniosą się na sam szczyt miłości Boga i bliź­niego, a pozostali zostaną z ziemi zabrani. Ponieważ w opisanych przez Pana Jezusa „akcjach”, przypomina­jących sortowanie trzody, żniwa, sortowanie ryb, wezmą udział aniołowie, więc możemy się domyślić, że także im powierzy Bóg dzieło odnowienia świata. Będą musieli usunąć z niego to co przestarzałe, skażone, zaśmiecone, podlegające władzy piekła i służące mu do kuszenia ludzi. Bardzo niewiele z tego, co dzisiaj jest uznawane za dobra lub osiągnięcia cywilizacji, ocaleje.

   8. Ponieważ człowiek stoi na czele wszechrzeczy, najpierw on musi być „odnowiony”, a dopiero jako taki będzie mógł otrzymać w darze świat, odtwo­rzony na wzór Raju. A skoro ludzie świeccy mają mieć za pasterzy „synów Lewiego” (to określenie starotestamentalne możemy rozciągnąć na dzisiejszych kapłanów), to właśnie oni muszą przejść najgłębsze i najboleśniejsze oczysz­czenie i odnowienie duchowe. Prorok Malachiasz (Ml 3,3) pisze: „On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczy­szczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro”. Nie unikną (i to na szeroką skalę) męczeństwa, chociaż jakże niewielu go pragnie i jest na nie przygotowanych! W pewnej kurii diecezjalnej, do której dotarły Boże żądania, adresowane do polskich biskupów, rozległ się śmiech: „Jeszcze tego brakowało, żeby księża zaczęli się nawracać!”. Gdyby właśnie wte­dy zaczęli, dzięki publicznej pokucie nie stanęliby pod pręgierzem sądów i opinii publicz­nej, jak to jest dzisiaj. Nie straciliby do tego stopnia swo­je­go autorytetu.

   9. „Boski Nauczyciel będzie udzielał chętnym ostatniej lekcji świę­tości”, jak pisze Maria Valtorta. Jednak na razie nie wiemy, jaki pułap doskonałości ma osiągnąć odnowiony człowiek i na ile będzie podobny do Adama i Ewy sprzed grzechu. Oni posiadali tak zwane dary sprawie­dliwości pierwotnej, czyniące ich naturę doskonałą, więc możliwe, że w jakimś stopniu niektóre z tych darów Stwórca teraz ludziom przywróci. Przywróci im także utracone podobieństwo do Niego samego – staną się kopią obrazu Stwórcy, nareszcie przypominającą Oryginał. Chociaż nigdy nie osiągną pod tym względem poziomu Niepokalanej, jednak upodabniając się do Niej w Jej szkole, osiągną najwyższy z możliwych stopień świętości. To także będzie jeden z symptomów tryumfu Niepoka­lanego Serca Maryi, zapowiedzia­nego przez Nią w Fatimie.

   10. Ta przemiana człowieka jest nazwana przez św. Jana w sposób specy­ficzny: „Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwych­wstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z Nim będą przez tysiąc lat” (Ap 20,6). Domyślamy się, że nie dotyczy ich „druga śmierć” związana z wiecznym potępieniem, gdyż oni będą godni Nieba.

   11. Jaką formę przybierze odnowiona przyroda? Ukazał ją Bóg swoim prorokom, a najwyraźniej Izajaszowi. Na pewno ziemia nie będzie już wtedy rodzić ostów i cierni. Będzie napełniona obfitością wszel­kich dóbr. Jeśli Bóg zaszczycił poznaniem tego nowego raju księ­dza A.S., a nie jego cenzorów i prześmiewców, jeśli pozwolił mu być w nim wiele razy, by mógł o nim świadczyć – czyż to ma być jego „winą”? Tą „winą” mogłoby być tylko i wyłącznie moje kłamstwo… Nie mogłem wziąć ze sobą XC do tego Nowego Świata, by im udowodnić jego prawdziwość i piękno, ale mogłem zrobić coś innego: stanąć i przed nimi, i przed Bogiem równo­cześnie, i Jego Samego powołać na Świadka tego co mi dał, podpisując swoje „zeznanie”. Resztę zostawiam Bogu – On Sam ujmie się za swoim sługą i za swoją Prawdą.

   12. Będzie to Królestwo Boga Ojca, o którego przyjście modlił się Kościół od 2 tysięcy lat. Jezus „odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc” (1 Kor. 15,23). Na cały ten okres potężny Anioł z Apokalipsy zamknie w czeluści „zwodzi­ciela narodów”.

   13. Będzie to także okres tryumfu Niepokalanego Serca Maryi jako „Niewia­sty obleczonej w słońce”, znanej nam z Apokalipsy i z Fatimy.

   14. W tym szczęśliwym okresie pomniejsze złe duchy będą kusić ludzi do grzechu, jednak dla świętych tych dni, ugruntowanych w Bożej łasce i pracują­cych nad sobą, pokusy te nie będą groźne. Do czeluści wrzucony zostanie książę ciemności wraz z największymi demonami, które do tej pory „zwodziły narody” (bardzo precyzyjne określenie św. Jana Ewangelisty!). Razem z nimi związani będą wykonawcy kar, które (w postaci kataklizmów) nękały ziemię, więc ziemia będzie mogła być oczyszczona, uzdrowiona, pełna Bożego pokoju i harmonii oraz poczucia bezpieczeństwa. Zacznie wtedy, pod opieką aniołów, wydawać nadzwy­czajne plony, o których pisze Melania z La Salette.

   15. Niektórzy będą się posługiwać pomyślnością, aby coraz bar­dziej staczać się w przepaść rozpusty, rozwiązłości, oszustwa, gwałtow­ności, złodziejstwa, herezji, przesądów i innych form zepsucia. To oni przyczynią się do powrotu szatana na ostatnią bitwę. Na początku będą się wstydzić i maskować, „przyczają się”, ale wkrótce wyjdą z ukrycia i zatrują szczęście wiernych uczniów Chrystusa. Ci będą wprawdzie szczęśliwi, ale prawdziwy „raj” będzie dla nich dogasać; będą mieli okazję do apostolstwa na rzecz tych staczających się w otchłań zła.

   16. Ciało Mistyczne Chrystusa musi przejść tę samą drogę, którą przeszedł Jezus jako jego Głowa, a więc ten szczęśliwy okres będzie odpowiednikiem jerozolimskiego „Hosanna” w Niedzielę Palmową – „Hosanna” przed męką, której doświadczy Reszta Kościoła w ostatniej bitwie szatana przed końcem świata. Na tę właśnie ostatnią bitwę, mającą sprawiedliwym zastąpić czyściec (którego już nie będzie po końcu świata), wierni uczniowie Chrystusa mają nabrać sił i odporności w okresie pokoju i szczęścia.

 

   Księgi Apokalipsy prawie wcale byśmy nie zrozumieli, gdybyśmy nie dostrzegli, że opisane są w niej, przy użyciu symbolicznych obrazów, zbawcze wydarzenia, zakorzenione w konkretnym czasie. Jest ona skonstruo­wana na kształt schodów (o stopniach niekiedy częściowo zachodzących na siebie, coś jak na wykresie Gantta), prowadzą­cych do wydarzenia szczytowe­go: właśnie do ustanowienia „tysiącle­tniego króle­stwa”. Czyż nie jest to szokujące, że nagle po mrożących krew w żyłach opisach (np. w rozdz. 18 – panującej na spusto­szonej ziemi martwoty i pustki), nagle w rozdz. 19 nad pustynią słyszymy rozbrzmie­wające niebiańskie „Alleluja”?! Wszyscy zie­mia­nie, wielcy i mali, są wezwani do dzielenia tej radości, gdyż „nadeszły gody Branka, a Jego Oblubienica się przystroiła”. Na ziemskiej pustyni ocaleli święci, i właśnie w ich sprawiedliwe czyny przyobleka się teraz Kościół-Oblubienica.

   Wiersze 11-21 rozdz. 19 przynoszą retrospekcję: podziwiamy pow­sze­chny zasięg i owoce wielkiego dzieła oczyszczenia świata. Rozdział następny – 20 – to dziękczynienie Bogu za ocalonych na ziemi, za tych, którzy dzięki „pierw­szemu zmartwych­wstaniu” (wiersz 5) otrzymali „bilet wstępu” do „tysiącletniego królestwa”. Bardzo ciężko było go zdobyć: najpierw trzeba było przejść przez prześlado­wania i nie oddać pokłonu Bestii, potem „zmar­twych­wstać” do świętego życia. Na czym będzie polegało to „zmartwych­wstanie” podczas „trzech dni ciemności”, jak bolesnym i trudnym będzie dla ludzi przeżyciem, pozwolił poznać Bóg właśnie mnie, ks. A.S., w nieznanym mi domu wśród obcych ludzi. Fakt ten opowiadałem i opisywałem. Chociaż brak słów, by uczynić to dokładnie, jednak i tu spróbuję.

   Będzie to coś jak amputacja (bez znieczulenia!) własną ręką swojej nogi czy oka – ta właśnie, do której wzywał nas Jezus (Mk 9, 43-48). Będzie to – wymagane przez Kościół do uzyskania odpustu zupełnego – „wyrzeczenie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby grzech nie zwyciężył”. Te strasznie trudne chwile zastąpią „zmartwychwstającym” całe lata Czyśćca, a „śmierć druga (piekło) nie będzie miała nad nimi władzy”. Te chwile sprawią, że droga do Nieba stanie dla ludzi otworem. W Nowym Świecie-raju nie będzie już „krzyku ani żałoby”, a duchowe odchodze­nie z niego będzie przypominało radosne wniebowzięcie.

   Miłość Boga i bliźniego, wolna od egoizmu, osiągnie niespotykane dotąd szczyty. Będzie ona, między innymi, przezwyciężeniem skutków grzesznej budowy wieży Babel: język miłości połączy ludzi, angielski ani esperanto nie będą potrzebne. Na tej „nowej ziemi i pod nowym niebem” (zob. Iz 65), gdzie paść się będą razem wilk z barankiem, „nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą” (Iz 65, 17). Bóg oczyści ludzką pamięć ze wszystkich złych wspomnień, czego skutek (dla życia osobistego, rodzinnego i społecznego) można przewi­dzieć: znikną muzea i pomniki, a nikt nie byłby w stanie czytać własnego pamiętnika! Gdyby Bóg tego nie uczynił, ludzie w nowym raju zaczęliby odtwarzać wzorzec starego, zepsutego świata, w którym się wychowali i który wyrył się w ich pamięci.

   To „odnowienie” (po grecku apokatastaza) człowieka-króla stworze­nia pozwoli Bogu na odnowienie całego stworzenia na wzór raju. To właśnie na to epokowe wydarzenie – na „objawienie się chwały synów Bożych” – z utęsknieniem czeka całe stworzenie, dotychczas wraz z ludźmi obciążone cierpieniem, jak uczy nas święty Paweł (Rz 8,22). Przed wiekami pisał Psalmista (np. w Ps 96), że nawet rzeki klaszczą w dłonie, a drzewa w lasach wykrzykują z radości w oczekiwaniu sądu, czekającego ziemię. A więc także Izajaszowy „lew jak wół jedzący słomę” czy „dziecko bawiące się na norze kobry” to nie bajka ani utopia, lecz Boży plan jeszcze „sprzed założenia świata”. Dzieje ziemi mają zakończyć się tryumfem Boga, a nie szatana.

   Wreszcie Boże błogosławieństwo zdejmie z ziemi przekleństwo „ostów i cierni”, pustyń i pasożytów, a z kobiet bóle porodu. Wielka też będzie tęsknota za Niebem, nie przesłoniętym już wtedy ciężkim żało­bnym kirem ponurej śmierci, lecz tylko lekką (przenikalną dla cnoty nadziei) firanką „wielkiej niespodzianki”. Odchodzenie z ziemi będzie jak zaśnięcie i zanurzenie się w najpiękniejszym ze snów, który nagle okaże się rzeczy­wistością. (...)

  

[Całość (wraz z dalszą częścią tekstu) w pliku PDF]

 

 

 

ZAŁĄCZNIKI cz. 5

22 października 2020

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU przyjściu Pana Jezusa

Czytaj więcej...

  1. pl
  2. en
  3. fr
  4. pt
Nasza Litania