Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl

 

 

„TYSIĄCLETNIE” KRÓLESTWO JEZUSA NA ZIEMI

 

   Materiał, zawarty w tym załączniku, będzie podzielony na dwie części. Pierwsza z nich będzie zawierać uzasadnienie zaistnienia tego królestwa na końcu wieków w oparciu o źródła biblijne, a potem o przekazy charyzmatyczne. Postaram się także opisać w niej cechy „nowego raju”. Druga natomiast przynie­sie odpowiedź na pytanie, jak mamy rozumieć nazwanie go „tysiącletnim”.

Część I. Istota i cechy Królestwa.

   Zasada ogólna: poza Apokalipsą św. Jana w zasadzie w Biblii nie znajdu­jemy tekstów, które pozwalałyby nam „zajrzeć do Nieba”. Biblijne teksty, odno­szą­ce się do szczęścia dzieci Bożych, poruszają rzeczywi­stość ziemską: chodzi o wyjątkowe dary Boże, które staną się udziałem ostatniego pokolenia. Kościół ma prawo odnosić je do szczęścia niebiań­skiego, ale tylko w sensie przystosowa­nym, a nie dosłownym. Powinien jednak mieć świadomość tego, że tak właśnie nimi się posługuje, a jeśli jej nie ma – niech odczyta je na nowo w sposób właściwy. Odczyta właśnie teraz, w przeddzień oczyszczenia ludzi ze wszelkiego grzechu (chodzi o Janowe „pierwsze zmartwych­wstanie”), usunięcia z ziemi „zwo­dziciela naro­dów” i odnowienia jej oblicza. Gdy już „Nowe Jeruzalem” zstą­pi z Nieba na ziemię, a Oblubienica Baranka przywdzieje bogate odświętne szaty, otworzy szeroko oczy ze zdziwienia i zawoła: ten raj Bóg od wieków za­pla­nował i przez swoich wybrańców nam zapowiedział, a myśmy go nie poznali!

   Jednak muszę z konieczności odnieść się tu w kilku zdaniach do „kwestii Apokalipsy”W pewnym gronie duchownych zacząłem mówić o tym, że na naszych oczach zaczynają wypełniać się zapowiedzi Apokalipsy: latami galopował jeździec na koniu białym, teraz jedzie ten na czarnym (symbol głodu i moru), a czekają dwaj następni. Zawołali: „Stop stop! Przecież Apokalipsa wcale nie zawiera odniesień do konkre­tnych, historycznych wydarzeń!” Byłem zdumio­ny: czyżby i oni karmili się bluźnierstwem Claude Tresmontanta?!

   Ten francuski biblista na swoje „badania” poświęcił aż 20 lat, publi­kując swoje „dzieło” w Paryżu w r. 1994 p.t Badania nad Apokalipsą. Autor, data powstania, sposób rozumienia (Zgryźliwie tytuł Enquete sur l'Apocalypse tłumaczę jako „Sąd nad Apokalipsą”). Autorstwo Apokali­psy przypisuje on nie Apostołowi, lecz „Janowi zwanemu Markiem”, najwyższemu kapła­nowi świątyni jerozolimskiej, zamordowanemu skrytobójczo na polecenie Feliksa, namiestnika rzymskiego. „Nawrócony kapłan” przewidywał powsta­nie Żydów przeciwko Rzymowi, napisał więc dla nich – używając prawie zupeł­nie niezro­zumiałych dla nas dzisiaj symboli i obrazów – „ostrzeżenie”. Francuski biblista posunął się tak daleko, że w Apokalipsie nie widzi żadnych odniesień do później­szych dziejów Kościoła (!). Według niego Księga straci­ła swoje znaczenie po roku 70. – po zburzeniu przez Rzymian Jerozo­limy, gdyż tylko do tego zdarzenia miała się odnosić!

   Staję wobec pytania, czy i polscy teologowie (bibliści) mieliby karmić się takimi pomysłami? Nie chciałbym być wtedy w ich skórze, gdy Niebo wymierzy im karę, zapowiedzianą przez świętego Jana: „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym, które są opisane w tej księdze”.

   Konieczność nadejścia tego królestwa, obecnego od początku w Bożej ekonomii zbawienia, a związanego z pełnią czasów, odczytujemy w wielu księgach Pisma Świętego: u Proroków, w Psalmach (np. 96) oraz w nauczaniu Apostołów (por. np. Ef 1,10). Wzmiankę o nim znajdujemy w przemówieniu św. Piotra: „[Jezusa] musi przyjąć Niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta swoich świętych proroków” (Dz 3,21). To „odnowienie” to po łacinie restitutio (restytucja, słowa tego używa Wulgata), a po grecku apokata­stasis (ponowne ustanowienie, przywrócenie do pierwotnego stanu). Święty Łukasz, Grek, użył tego słowa nie tylko w Dziejach Apostolskich, ale także w swojej Ewangelii (6,10), gdy opisał cud uzdrowienia przez Pana Jezusa człowie­ka z uschłą ręką: ręka „powróciła do swego dawnego stanu” (apekatestaze).

   Od wieków trwała dyskusja, w Kościele i poza nim, na temat słów świętego Piotra. Najczęstszy błąd przy ich interpretacji polegał na cofaniu się do począt­ków wszelkiego stworzenia, a więc i aniołów, których część się potem zbunto­wała. I tak to „odnowienie wszechrzeczy” rozumiał Orygenes, choć jego obrońcy są skłonni twierdzić, że chodziło mu o „nadzieję” na końcowe zbawienie wszyst­kich stworzeń, a nie o „pewność”. Jak rozumieją je prawosławni, jak świadkowie Jehowy, jak profesor KUL ks. Wacław Hryniewicz – nie naszą jest rzeczą oceniać i wdawać się w dyskusję. Tak czy inaczej, w 543 r. na synodzie w Kon­stan­tynopolu w dziewiątym anatematyzmie stwierdzono: „Jeśli ktoś twier­dzi lub sądzi, że kara szatanów i bezbożnych ludzi jest tymczasowa i że kiedyś nastąpi jej koniec, czyli że nastąpi apokatastaza dla diabła i bezbożnych ludzi – niech będzie wyklęty”. To oczywiste: żadnego „odnowienia” szatana być nie może, bo jak z diabła zrobić na powrót anioła, z nienawiści (pełnej i całkowitej) miłość? Tylko człowiek może się nawrócić i odmienić, gdyż jest bytem złożo­nym, więc gdy jego dusza jest „zsatanizowana”, pozostaje jeszcze ciało – cierpie­nie wzbudzające wołanie o pomoc może być dla niego ostatnią deską ratunku.

   Nikt chyba nie powie, że „odnowienie” czyli „przywrócenie [światu] dawne­go stanu” dotyczy przeniesienia go do Nieba, gdyż byłoby to absurdem: nigdy on w Niebie nie był i nigdy nie będzie w swojej ziemskiej postaci. Kto z teologów pójdzie pocieszyć Amerykankę, która przyszła z kwiatami na okazały grób swojego pieska, zapewniając ją, że spotka swojego ulubieńca w Niebie? Jak więc rozumieć ten fragment Dziejów Apostolskich? Oto jedyne, a zarazem proste, wyjaśnienie:

   1. Jezus przyjdzie z Nieba na ziemię, aby na niej zamieszkać z ludź­mi, ustanawiając na niej swoje Królestwo, określone tajemniczo jako „tysiącletnie”. To właśnie będzie Jego Paruzja na końcu czasów, gdy dopełni się zaplanowany przez Boga wiek. Okres Paruzji będzie trwał do końca świata.

   2. O tym Jego królowaniu pisali prorocy (o których zresztą wspomina święty Piotr), a sam Jezus na pytanie Piłata odpowiedział, że Jego Króle­stwo teraz nie jest stąd. Przyjdzie więc czas, gdy będzie stąd. Jego przyjście na ziemię, podobne do wniebowstąpienia, zapowiedzieli anio­łowie na Górze Oliwnej.

   3. Nie będzie chodzić po ziemi w widzialnej postaci (visibiliter), słusznie takie twierdzenie zostało przez Kościół potępione jako błędne – chodzi o naukę „millenarystów” albo „chiliastów”. Przed taką nauką i przed fałszywym „mesja­szem” ostrzegał sam Pan Jezus: «Wtedy jeśliby wam kto powiedział: „Oto tu jest Mesjasz” albo: „Tam”, nie wierzcie!» (Mt 24,23, Mk 13,21). Twierdzenie XC, że jakoby moja nauka jest skażona millenaryzmem, jest absurdalne i wskazuje na to, że XC nie zapoznał się bliżej z tezami millenarystów. Obecności Jezusa na ziemi będą ludzie powszechnie doświadczać w sposób duchowy. Można tu mówić o doświadczeniu mistycznym, o zjednoczeniu z Bogiem, miesz­kającym w świątyniach ludzkich dusz. „Słońcem” ziemi stanie się Najświętszy Sakrament. Przypomnijmy tu sobie słynną wizję św. Jana Bosko: gdy tylko okręt Kościoła przycumował do dwóch kolumn: Eucharystii i Maryi, zginęli jego wrogowie, a morze przestało się burzyć (nadszedł okres wielkiego pokoju na świecie).

   4. Bóg zechce pokazać, jak wyglądałaby ziemia, gdyby ludzie nie poddali się szatanowi. Pozwoli, jeden jedyny raz, w pełni oprzeć życie społeczne na Ewan­gelii jako „prawie”, zastępującym niedoskonałe ludz­kie prawa (da doświadczyć mocy, mądrości i doskonałości Ewangelii).

   5. Jezus przyjdzie na ziemię (oczywiście nie w postaci dostępnej dla naszych ziemskich zmysłów) dopiero w tym momencie, w którym nastąpi odnowie­nie wszechrzeczy, a więc przywrócenie ich do takiego stanu, w jakim znajdowały się tuż po stworzeniu ich przez Boga: wtedy widział On, że Jego dzieło było „bardzo dobre” (Rdz 1,31).

   6. Prawdziwe odnowienie to nadanie pierwotnej formy, pierwotnego kształtu rzeczywistości obecnie zepsutej. Ta rzeczywistość nie zginie, ale ulegnie dogłę­bnemu przekształceniu według tamtego wzorca.

   7. Odnowienie świata zewnętrznego (przyrody) nastąpi w tym samym czasie, co druga faza Sądu Ostatecznego. Wówczas, w czasie trzech dni ciemności, jedni ludzie wzniosą się na sam szczyt miłości Boga i bliź­niego, a pozostali zostaną z ziemi zabrani. Ponieważ w opisanych przez Pana Jezusa „akcjach”, przypomina­jących sortowanie trzody, żniwa, sortowanie ryb, wezmą udział aniołowie, więc możemy się domyślić, że także im powierzy Bóg dzieło odnowienia świata. Będą musieli usunąć z niego to co przestarzałe, skażone, zaśmiecone, podlegające władzy piekła i służące mu do kuszenia ludzi. Bardzo niewiele z tego, co dzisiaj jest uznawane za dobra lub osiągnięcia cywilizacji, ocaleje.

   8. Ponieważ człowiek stoi na czele wszechrzeczy, najpierw on musi być „odnowiony”, a dopiero jako taki będzie mógł otrzymać w darze świat, odtwo­rzony na wzór Raju. A skoro ludzie świeccy mają mieć za pasterzy „synów Lewiego” (to określenie starotestamentalne możemy rozciągnąć na dzisiejszych kapłanów), to właśnie oni muszą przejść najgłębsze i najboleśniejsze oczysz­czenie i odnowienie duchowe. Prorok Malachiasz (Ml 3,3) pisze: „On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczy­szczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro”. Nie unikną (i to na szeroką skalę) męczeństwa, chociaż jakże niewielu go pragnie i jest na nie przygotowanych! W pewnej kurii diecezjalnej, do której dotarły Boże żądania, adresowane do polskich biskupów, rozległ się śmiech: „Jeszcze tego brakowało, żeby księża zaczęli się nawracać!”. Gdyby właśnie wte­dy zaczęli, dzięki publicznej pokucie nie stanęliby pod pręgierzem sądów i opinii publicz­nej, jak to jest dzisiaj. Nie straciliby do tego stopnia swo­je­go autorytetu.

   9. „Boski Nauczyciel będzie udzielał chętnym ostatniej lekcji świę­tości”, jak pisze Maria Valtorta. Jednak na razie nie wiemy, jaki pułap doskonałości ma osiągnąć odnowiony człowiek i na ile będzie podobny do Adama i Ewy sprzed grzechu. Oni posiadali tak zwane dary sprawie­dliwości pierwotnej, czyniące ich naturę doskonałą, więc możliwe, że w jakimś stopniu niektóre z tych darów Stwórca teraz ludziom przywróci. Przywróci im także utracone podobieństwo do Niego samego – staną się kopią obrazu Stwórcy, nareszcie przypominającą Oryginał. Chociaż nigdy nie osiągną pod tym względem poziomu Niepokalanej, jednak upodabniając się do Niej w Jej szkole, osiągną najwyższy z możliwych stopień świętości. To także będzie jeden z symptomów tryumfu Niepoka­lanego Serca Maryi, zapowiedzia­nego przez Nią w Fatimie.

   10. Ta przemiana człowieka jest nazwana przez św. Jana w sposób specy­ficzny: „Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwych­wstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z Nim będą przez tysiąc lat” (Ap 20,6). Domyślamy się, że nie dotyczy ich „druga śmierć” związana z wiecznym potępieniem, gdyż oni będą godni Nieba.

   11. Jaką formę przybierze odnowiona przyroda? Ukazał ją Bóg swoim prorokom, a najwyraźniej Izajaszowi. Na pewno ziemia nie będzie już wtedy rodzić ostów i cierni. Będzie napełniona obfitością wszel­kich dóbr. Jeśli Bóg zaszczycił poznaniem tego nowego raju księ­dza A.S., a nie jego cenzorów i prześmiewców, jeśli pozwolił mu być w nim wiele razy, by mógł o nim świadczyć – czyż to ma być jego „winą”? Tą „winą” mogłoby być tylko i wyłącznie moje kłamstwo… Nie mogłem wziąć ze sobą XC do tego Nowego Świata, by im udowodnić jego prawdziwość i piękno, ale mogłem zrobić coś innego: stanąć i przed nimi, i przed Bogiem równo­cześnie, i Jego Samego powołać na Świadka tego co mi dał, podpisując swoje „zeznanie”. Resztę zostawiam Bogu – On Sam ujmie się za swoim sługą i za swoją Prawdą.

   12. Będzie to Królestwo Boga Ojca, o którego przyjście modlił się Kościół od 2 tysięcy lat. Jezus „odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc” (1 Kor. 15,23). Na cały ten okres potężny Anioł z Apokalipsy zamknie w czeluści „zwodzi­ciela narodów”.

   13. Będzie to także okres tryumfu Niepokalanego Serca Maryi jako „Niewia­sty obleczonej w słońce”, znanej nam z Apokalipsy i z Fatimy.

   14. W tym szczęśliwym okresie pomniejsze złe duchy będą kusić ludzi do grzechu, jednak dla świętych tych dni, ugruntowanych w Bożej łasce i pracują­cych nad sobą, pokusy te nie będą groźne. Do czeluści wrzucony zostanie książę ciemności wraz z największymi demonami, które do tej pory „zwodziły narody” (bardzo precyzyjne określenie św. Jana Ewangelisty!). Razem z nimi związani będą wykonawcy kar, które (w postaci kataklizmów) nękały ziemię, więc ziemia będzie mogła być oczyszczona, uzdrowiona, pełna Bożego pokoju i harmonii oraz poczucia bezpieczeństwa. Zacznie wtedy, pod opieką aniołów, wydawać nadzwy­czajne plony, o których pisze Melania z La Salette.

   15. Niektórzy będą się posługiwać pomyślnością, aby coraz bar­dziej staczać się w przepaść rozpusty, rozwiązłości, oszustwa, gwałtow­ności, złodziejstwa, herezji, przesądów i innych form zepsucia. To oni przyczynią się do powrotu szatana na ostatnią bitwę. Na początku będą się wstydzić i maskować, „przyczają się”, ale wkrótce wyjdą z ukrycia i zatrują szczęście wiernych uczniów Chrystusa. Ci będą wprawdzie szczęśliwi, ale prawdziwy „raj” będzie dla nich dogasać; będą mieli okazję do apostolstwa na rzecz tych staczających się w otchłań zła.

   16. Ciało Mistyczne Chrystusa musi przejść tę samą drogę, którą przeszedł Jezus jako jego Głowa, a więc ten szczęśliwy okres będzie odpowiednikiem jerozolimskiego „Hosanna” w Niedzielę Palmową – „Hosanna” przed męką, której doświadczy Reszta Kościoła w ostatniej bitwie szatana przed końcem świata. Na tę właśnie ostatnią bitwę, mającą sprawiedliwym zastąpić czyściec (którego już nie będzie po końcu świata), wierni uczniowie Chrystusa mają nabrać sił i odporności w okresie pokoju i szczęścia.

 

   Księgi Apokalipsy prawie wcale byśmy nie zrozumieli, gdybyśmy nie dostrzegli, że opisane są w niej, przy użyciu symbolicznych obrazów, zbawcze wydarzenia, zakorzenione w konkretnym czasie. Jest ona skonstruo­wana na kształt schodów (o stopniach niekiedy częściowo zachodzących na siebie, coś jak na wykresie Gantta), prowadzą­cych do wydarzenia szczytowe­go: właśnie do ustanowienia „tysiącle­tniego króle­stwa”. Czyż nie jest to szokujące, że nagle po mrożących krew w żyłach opisach (np. w rozdz. 18 – panującej na spusto­szonej ziemi martwoty i pustki), nagle w rozdz. 19 nad pustynią słyszymy rozbrzmie­wające niebiańskie „Alleluja”?! Wszyscy zie­mia­nie, wielcy i mali, są wezwani do dzielenia tej radości, gdyż „nadeszły gody Branka, a Jego Oblubienica się przystroiła”. Na ziemskiej pustyni ocaleli święci, i właśnie w ich sprawiedliwe czyny przyobleka się teraz Kościół-Oblubienica.

   Wiersze 11-21 rozdz. 19 przynoszą retrospekcję: podziwiamy pow­sze­chny zasięg i owoce wielkiego dzieła oczyszczenia świata. Rozdział następny – 20 – to dziękczynienie Bogu za ocalonych na ziemi, za tych, którzy dzięki „pierw­szemu zmartwych­wstaniu” (wiersz 5) otrzymali „bilet wstępu” do „tysiącletniego królestwa”. Bardzo ciężko było go zdobyć: najpierw trzeba było przejść przez prześlado­wania i nie oddać pokłonu Bestii, potem „zmar­twych­wstać” do świętego życia. Na czym będzie polegało to „zmartwych­wstanie” podczas „trzech dni ciemności”, jak bolesnym i trudnym będzie dla ludzi przeżyciem, pozwolił poznać Bóg właśnie mnie, ks. A.S., w nieznanym mi domu wśród obcych ludzi. Fakt ten opowiadałem i opisywałem. Chociaż brak słów, by uczynić to dokładnie, jednak i tu spróbuję.

   Będzie to coś jak amputacja (bez znieczulenia!) własną ręką swojej nogi czy oka – ta właśnie, do której wzywał nas Jezus (Mk 9, 43-48). Będzie to – wymagane przez Kościół do uzyskania odpustu zupełnego – „wyrzeczenie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby grzech nie zwyciężył”. Te strasznie trudne chwile zastąpią „zmartwychwstającym” całe lata Czyśćca, a „śmierć druga (piekło) nie będzie miała nad nimi władzy”. Te chwile sprawią, że droga do Nieba stanie dla ludzi otworem. W Nowym Świecie-raju nie będzie już „krzyku ani żałoby”, a duchowe odchodze­nie z niego będzie przypominało radosne wniebowzięcie.

   Miłość Boga i bliźniego, wolna od egoizmu, osiągnie niespotykane dotąd szczyty. Będzie ona, między innymi, przezwyciężeniem skutków grzesznej budowy wieży Babel: język miłości połączy ludzi, angielski ani esperanto nie będą potrzebne. Na tej „nowej ziemi i pod nowym niebem” (zob. Iz 65), gdzie paść się będą razem wilk z barankiem, „nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą” (Iz 65, 17). Bóg oczyści ludzką pamięć ze wszystkich złych wspomnień, czego skutek (dla życia osobistego, rodzinnego i społecznego) można przewi­dzieć: znikną muzea i pomniki, a nikt nie byłby w stanie czytać własnego pamiętnika! Gdyby Bóg tego nie uczynił, ludzie w nowym raju zaczęliby odtwarzać wzorzec starego, zepsutego świata, w którym się wychowali i który wyrył się w ich pamięci.

   To „odnowienie” (po grecku apokatastaza) człowieka-króla stworze­nia pozwoli Bogu na odnowienie całego stworzenia na wzór raju. To właśnie na to epokowe wydarzenie – na „objawienie się chwały synów Bożych” – z utęsknieniem czeka całe stworzenie, dotychczas wraz z ludźmi obciążone cierpieniem, jak uczy nas święty Paweł (Rz 8,22). Przed wiekami pisał Psalmista (np. w Ps 96), że nawet rzeki klaszczą w dłonie, a drzewa w lasach wykrzykują z radości w oczekiwaniu sądu, czekającego ziemię. A więc także Izajaszowy „lew jak wół jedzący słomę” czy „dziecko bawiące się na norze kobry” to nie bajka ani utopia, lecz Boży plan jeszcze „sprzed założenia świata”. Dzieje ziemi mają zakończyć się tryumfem Boga, a nie szatana.

   Wreszcie Boże błogosławieństwo zdejmie z ziemi przekleństwo „ostów i cierni”, pustyń i pasożytów, a z kobiet bóle porodu. Wielka też będzie tęsknota za Niebem, nie przesłoniętym już wtedy ciężkim żało­bnym kirem ponurej śmierci, lecz tylko lekką (przenikalną dla cnoty nadziei) firanką „wielkiej niespodzianki”. Odchodzenie z ziemi będzie jak zaśnięcie i zanurzenie się w najpiękniejszym ze snów, który nagle okaże się rzeczy­wistością. (...)

  

[Całość (wraz z dalszą częścią tekstu) w pliku PDF]

 

PDF

ZAŁĄCZNIKI cz. 5

22 października 2020

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.