KALENDARIUM MOICH DOŚWIADCZEŃ

ORAZ WYPOWIEDZI O CHARAKTERZE ESCHATYCZNYM.(cz. I)

 

1. Urodziłem się w r. 1946, po powrocie ojca z obozu jenieckiego w Murnau w Bawarii. Od najmłodszych lat byłem osłuchany z wypo­wiedziami ojca, wyniesionymi z obozu, na podstawie których ok. r. 1975 ma nastąpić gruntowna przemiana życia w Polsce i na świecie. Wierzył w to, że „trzy lat dziesiątki we łzach i rozterce trwać będą cierpienia ludu, a potem przyjdzie jedno wielkie serce i samo dokona cudu” (tzw. „przepowiednia tęgoborska”). Cud nie nastąpił w roku 1975, a ojciec, który zmarł w r. 1987, nie umiał już potem dostrzec w pontyfikacie Jana Pawła II „przyjścia wielkiego serca”, zresztą wielkość powołania Papieża potrafiliśmy docenić dopiero po pewnym czasie. Ja natomiast do roku 1975, tak w seminarium, jak i w parafiach (po święceniach w roku 1970), na KUL-u (1973-1975) i na Pieszej Pielgrzymce na J. Górę, z prze­konaniem głosiłem zbliżającą się „wielką przemianę”, choć bez poda­wania jej szczegółów. Stąd niektórzy uznali mnie (wówczas i później) za „fałszywego proroka”, mimo iż nie głosiłem wtedy żadnego „końca świata”. W roku 2012 opinię u lokalnego środowiska popsuli mi jeszcze bardziej „fałszywi prorocy”, którzy od początku do końca tegoż roku wieścili mi odejście z tego świata, co prowokowało mnie do żegnania się „na poważnie” z ludźmi. Na szczęście Bóg wykorzystał ten mój błąd do własnych celów: dzięki temu powstał film „Widziałem Nowy Świat” (także w wersji angielskiej) – zdobyłem się na odwagę, by publicznie mówić o zbliżającej się Paruzji.

2. Pan Jezus wysławiał swego Ojca: „Ukryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je malucz­kim-niemowlętom” (gr. neptiois). Jako bardzo małe dziecko, po półrocznym comie­sięcznym przygotowy­waniu przez kogoś z Nieba, doczekałem się wreszcie tego, że Maryja zaniosła mnie w swoich ramionach i trzymała przed obliczem „ogrom­nego” Boga, zasiadającego na tronie w otoczeniu mnóstwa ludzi oraz anio­łów, okrążających Jego postać. Usłyszałem słowa powołania do specjalnej misji, jednak ich nie zapamię­tałem. Ktoś jakby mi mówił: powrócisz tu, gdy ją wypełnisz. Dzisiaj wiem, że dotyczyła ona zwła­szcza ostatnich lat mojego życia, kiedy to wezmę udział w przygoto­waniu świata do Paruzji. Dlaczego właśnie ja? Bóg nie odstępuje od swoich zasad: powołuje do swoich dzieł tych ludzi, którzy najmniej się do nich nadają w oczach własnych oraz w oczach swojego otoczenia. Dano mi poznać także rodzaj mojej śmierci, wpisany w moje powołanie. Pewno zabójców bym poznał, gdyż widziałem ich twarze na swoim pogrzebie.

3. Jako dziecko w nocnych widzeniach wiele razy bywałem w świecie po Paruzji, który – pisząc go z dużej litery przez szacunek dla Stwórcy, pragnącego „przetworzyć” nasz świat na wzór Raju – nazywam Nowym Światem. Widywałem opisywaną przez Proroków cudowną krainę z „wilkiem pasącym się wraz z barankiem”, z odmłodzonymi ludźmi („najmłodszy umrze jako stuletni, a nie dożyć stu lat będzie znakiem klątwy” – choć niekoniecznie chodzi tu o lata kalendarzowe, lecz raczej o mierzone duchem człowieka, podobnie jak szczęśliwe „tysiąclecie”). Nie tylko widywałem, lecz chłonąłem całym sobą to, co nie da się opisać znanymi nam dzisiaj kategoriami ze względu na pełnię piękna, pokoju, uduchowienia, miłości. To będzie świat przebóstwiony: „nowe niebiosa i nowa ziemia”. Nie dziwi mnie błędna interpretacja tekstów biblijnych opisu­jących ten świat: prawie wszyscy widzą w nich rzeczywistość nie ziemską, lecz niebiańską, tym bardziej, że przyzwyczaili się Paruzję czyli Sąd Ostateczny umieszczać na samym końcu świata. Tak i ja czyniłem do 7 grudnia 2018 roku, o czym niżej.

   Są i tacy, zwłaszcza bibliści, którzy popełniają inny błąd: przypisują Prorokom jako „zabieg redaktorski” „idealizowanie” okresu mesjańskie­go (koloryzowanie, przejaskrawie­nie), co pozwala im większość tekstów o charakterze eschatycznym „wrzucać do jednego worka” z adnotacją: „szczegółów nie traktować poważ­nie”. Nawet czynią tę wątpliwą przy­słu­gę Izajaszowi, który przecież doskonale odróżniał ziemskie lata cier­pią­cego Mesjasza (rozdz. 53) od Jego panowania nad wszystkimi narodami „na końcu czasów” na „nowej ziemi” (zob. np. rozdziały 2, 65, 66) jako „rozjemcy pomiędzy ludami” i Księcia Pokoju (ludzie „przekują miecze na lemiesze”). Czyż nie jest ogromnym wypaczeniem prawdy, głoszonej przez „piątego ewangelistę”, odmawianie mu odniesień do świata oczyszczonego i przemienionego przez Mesjasza po Jego Paruzji, tak jakby nie dane mu było go zobaczyć? Nawet gdyby widział on oba wydarzenia (Jego przyjścia) w „kontek­ście optycznym” (jak słupy stojące w jednej linii), wcale to nie znaczy, że nie potrafił odróżnić ich od siebie i dostrzec między nimi odległości w czasie. Wśród biblistów (do których sam nie należę) widzę w ostatnim stuleciu niebezpieczną tendencję do dzielenia (tej księgi natchnionej i innych) na kilka fragmen­tów, przypisy­wanych różnym autorom, żyjącym w różnym czasie. Gdy pójdziemy za nimi i przypiszemy tekst kilku „pseudo-Izajaszom”, bardzo straci on na znaczeniu. Niektóre z błędów biblistów, którzy lekceważą 2000-letnią tradycję Kościoła, a lansują własne pomysły w interpretacji Biblii, naś­wie­tla Pan Jezus w „Poemacie Boga-Człowieka”, spisanym przez Marię Valtortę. Nie tu jednak na nie miejsce.

   Muszę uczciwie przyznać, że nie pamiętam, czy podczas „wizyt” w Nowym Świecie ktoś mnie infor­mował o tym, co widzę i co przeżywam, czy też to interpretował; również chyba z nikim z ludzi wtedy o tym nie rozmawiałem. Nocami bywałem w swym duchu w różnych miejscach i w różnym czasie, oglądałem szczegóły różnych wydarzeń, np. prześla­dowanie księży (błąkali się po lasach, pokazanie się we własnym domu groziło śmiercią), nowy kościół w parafii Wołyńce, budowę domu, w którym teraz mieszkam, a w którym już wtedy przeżywałem uderzenie w ziemię asteroidy (kołysanie i drgania domu, widok lecącej asteroidy z bliska i nad samym horyzontem jaśniejszej niż słońce, olbrzymie jezioro niedaleko domu, powsta­łe z wód podziemnych), budynek, w którym obecnie mieści się u mnie kaplica, straszliwą trzecią wojnę światową z jej punktem kulminacyjnym w środku zimy i wybuchem atomo­wym w Persji (dziś. Iran), świetlisty krzyż na niebie (widoczny nawet w południe) itp.

4. Do innych spotkań o charakterze nadprzyrodzonym zaliczam (liczne w dzieciństwie) nocne „lekcje teologii”. Polegały one na porywaniu mnie na jakąś niebotyczną wysokość i przekazywaniu mi (chyba bez słów – wprost do umysłu) bardzo głębokich i zachwycających prawd teologicz­nych, które nie tylko pojmo­wa­łem, ale i przeżywałem. Gdy wracałem na ziemię, zawsze żałowałem, że nie mogę ich zapamiętać i przeka­zać innym. Bywałem jednak zapewniany, że to nastąpi w odpowiednim czasie i że z tego skarbca będę mógł kiedyś czerpać. Gdy przyszło do wy­bo­ru kierunku studiów, nie wyobrażałem sobie innego niż teologia dogmatyczna, chociaż ksiądz biskup proponował teologię moralną.

5. Ważnym wydarzeniem, rzutującym na moją późniejszą modlitwę, było przeniesienie mnie „na próg Nieba”, gdy miałem 10, a może 12 lat. W tej Krainie pragnąłem pozostać na zawsze. Widziałem ją w kolo­rach, jako wyniesioną ponad przestrzeń i czas. Przeżyłem zanurzenie w wieczności, pojąłem jej bezkres. Od tej chwili zacząłem bardzo tęsknić za Niebem, a śmierć jako „przerwa w życiorysie” przestała dla mnie istnieć.

6. Około roku 1983 jako proboszcz parafii Korczówka podczas nocnej modlitwy w swoim kościele, możliwe że ok. godz. 2 w nocy, otrzymałem łaskę spotkania z Chrystusem, zasiadającym na tronie, w wielkiej chwa­le, w otoczeniu mnóstwa aniołów. Czy byli tam święci, nie pamiętam, ale z zapowiedzi Chrystusa wiem, że Apostołowie mają sądzić 12 pokoleń Izraela – z pewnością „nowego Izraela”, którym jest Kościół – więc mogli tam być. Zapamiętałem z tego spotkania to, że był to w tym momencie (w moim przekonaniu) sąd szczegółowy nad wszystkimi mieszkańcami ziemi. Dla mnie samego nie był on ani surowy, ani wstrząsający, pozostawił we mnie radość ze spotkania z Panem i tęsknotę za Nim. Natychmiast wybiegłem z kościoła i próbowałem dostrzec jakieś znaki tegoż sądu w swoim otoczeniu, jednak nic się w nim nie zmieniło – wszyscy twardo spali. Wtedy domyśliłem się, że nikt poza mną tego nie przeżył. Ponieważ nie znałem wtedy żadnej literatury, pozwalającej mi na zrozumienie tego spotkania i osadzenie go w czasie – umiejsco­wienie go w historii zbawienia – na razie (choć pewien tego nie jestem) zacho­wałem je dla siebie.

   Może w rok później otrzymałem książkę autorstwa Antonio de Pes­quera w jęz. francuskim, omawiającą objawienia Maryi w Garaban­dal w Hiszpanii. Jak wiadomo, ich nadprzyrodzony charakter potwierdzi­ła komisja miejscowego biskupa ordynariusza, ten odszedł jednak wtedy na emeryturę, a jego następcy nie ogłosili tego faktu. Matka Boża poka­za­ła tam dziewczętom zdarzenie nazwane „aviso” czyli „ostrzeżeniem”. Ma to być zbliżający się sąd szczegółowy, mający objąć nagle wszyst­kich mieszkańców świata. Jego opis zgadzał się dokładnie z moim przeżyciem w kościele. Lektura książki utwierdziła mnie w przekonaniu, że to wydarzenie zbliża się z każdym dniem. Ma ono być wstępem do wielkiej przemiany świata: w niecały rok później mają zstąpić na ziemię słupy ognia w nocy, a mgły czy dymu w dzień, jako tzw. „cud” (milagro), ostatecznie ostrzegający ludz­kość przed wydarzeniami, mającymi dopro­wadzić do drastycznego oczyszczenia ziemi z grzechu i zła. Wizjonerki widziały to oczyszczenie w czasie tzw. „nocy krzyków”, przerażone jego zasięgiem i gwałtownością.

   Pierwsze moje teksty eschatologiczne to 2 rozdziały książki „W Szkole Krzyża”, która uzyskała aprobatę Kurii Warszawsko-Praskiej w r. 1999 (529/K/99): „Oczekujemy Twego przyjścia” oraz „Nowe Zstą­pienie Ducha Świętego?” (s. 169-208). Świadczą one o tym, że Paruzję postrze­gałem już wówczas jako „wydarzenie środkowe” między pierw­szym przyjściem Mesjasza a końcem świata, zaś Nowy Świat jako owoc Paruzji. Takie jej umiejscowienie odbiegało tak dalece od powszechnej opinii (jest przecież ona do dziś przesuwana na koniec świata), że z bijącym sercem czekałem na reakcję kurialnego cenzora i bardzo się cieszyłem z tego, że była pozytywna!

 

 

PDF

 

 

ZAŁĄCZNIKI cz. 7

08 listopada 2020

Czy wiesz, co to Paruzja? Czy wiąże się ona z końcem świata? A z tryumfem Niepokalanego Serca Maryi? Z Sądem Ostatecznym? Jak możemy do niej przygotować siebie i innych, nawet cały świat? Jaka w tym przygotowaniu rola ruchu “Iskra z Polski”? Kto tę “Iskrę” tworzy i jak do niej się przyłączyć? Jak rozpoznać znaki obecnego czasu? NA TE I NA INNE PYTANIA MOŻESZ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ NA NASZEJ STRONIE, NA KTÓREJ SERDECZNIE CIĘ WITAMY, DROGI CZYTELNIKU!

Strona poświęcona Paruzji czyli  OSTATECZNEMU
przyjściu Pana Jezusa

 

„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat
na ostateczne przyjście moje”.

 x

DO: PRZYJŚCIE OSTATECZNE - PARUZJA

Ks. Adam Skwarczyński otrzymał od Boga w tej kwestii kilkakrotne pouczenia. Dzielił się nimi w wywiadach, homiliach oraz na piśmie – w broszurach, rozpowszechnianych przez nasze wydawnictwo. Można ująć je krótko w sposób następujący:

Przyjście Pana Jezusa “powtórne” będzie jednocześnie “ostatecznym”.

Będzie to przyjście na SĄD OSTATECZNY, przez który przejdziemy teraz, na “końcu czasów”, a nie na końcu świata.

Sąd Ostateczny będzie miał charakter poprawczy, co będzie najwyraźniejsze w PIERWSZEJ JEGO FAZIE – w “prześwietleniu sumień”, czyli sądzie szczegółowym takim jak po śmierci, tyle że bez śmierci. Obejmie on wszystkich ludzi bez wyjątku w tej samej chwili. Staną przed Jezusem, przychodzącym w ich duchowym doświadczeniu z aniołami, z wielką mocą i majestatem, w swojej chwale.

Potem będzie czas na poprawę, może około roku, a ponieważ dużo ludzi wykorzysta go w celu przeciwnym: pogłębi jeszcze swoje odstępstwo od Boga – konieczna będzie straszliwa kara w postaci kataklizmów, oczyszczająca ziemię.

Ludzie, którzy po niej pozostaną, podzielą się wyraźnie na dwie kategorie: odstępców i nawróconych. Wszyscy oni przejdą przez drugą fazę Sądu Ostatecznego – trzy dni ciemności.

W ciągu tych trzech dni ciemności odstępcy będą porwani przez demony do piekła, a nawróceni będą się modlić w pomieszczeniach zamkniętych.

Pod koniec dnia trzeciego nawróceni zostaną przez głos z Nieba wezwani do wyrzeczenia się nawet najmniejszego zła, a za chwilę do pełnego pojednania z pozostałymi na ziemi ludźmi (których zobaczą). Będzie to DRUGA FAZA SĄDU OSTATECZNEGO. Kto przez nią przejdzie, stanie się “nowym” człowiekiem, duchowo czystym, pełnym miłości Boga i bliźniego.

Ci “nowi” ludzie wyjdą na światło i zanurzą się w ogromnym szczęściu, dziękując Bogu za “nową” ziemię – jakby stworzoną na nowo. Będzie absolutnie czysta, płodna, pokryta nową roślinnością, gotowa do zamieszkania przez ludzi, obdarowanych niezwykłymi wynalazkami. “Będzie na niej mieszkała sprawiedliwość”.

Okres szczęścia nie będzie zbyt długi – będzie trwał zaledwie tyle, by ludzie doświadczyli piękna życia opartego ściśle na Ewangelii, osiągnęli najwyższy z możliwych poziom duchowego rozwoju, przygotowali się na okres powrotu szatana na ziemię i ostatnich okrutnych prześladowań. Będą im one zastępować czyściec, którego już nie będzie po końcu świata.

Na samym końcu nastąpi “porwanie na obłoki” świętych, a do piekła ich prześladowców, oraz zmartwychwstanie ciał zmarłych, podążających za swoimi duszami do Nieba lub do piekła.

 

Drogi Czyteniku, jeżeli czas Ci pozwala, pomódl się przynajmniej niektórymi z poniższych wezwań:

 

LITANIA OCZEKUJĄCYCH POWROTU SWEGO PANA

Litania pochodzi z książki ks. Adama Skwarczyńskiego „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” (imprimatur z 11.10.2000 r. nr 2182(K)2000).

Przy wspólnym odmawianiu można zaproponować prowadzącemu, by na końcu każdego wezwania wypowiedział słowa zaznaczone literą W, a wszyscy dali odpowiedź (O):

Część I: W. O to Cię prosimy – O. Przyjdź Królestwo Twoje

Część II: W. Chryste króluj – O. Chryste zwyciężaj.

Część III: W. Niech zstąpi Duch Twój – O. I odnowi ziemię.

Ukochany, oto nadchodzisz! Biegnij przez góry, skacz po pagórkach. Paś swoje stada wśród lilii.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, niech szumi morze i wszystko, co je napełnia – przed obliczem Twoim, który już się zbliżasz.

Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości – przed Tobą, który już się zbliżasz, by osądzić ziemię.

Osądź świat sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy, byśmy ujrzeli Twoje dzieła, zdumiewające czyny, których dokonasz na ziemi.

Daj nam ufność, byśmy się nie bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza. Ogłoś z nieba swój wyrok, na sąd się podnieś, by ocalić wszystkich pokornych na ziemi.

Niech nawet gniew na ludzi przyniesie Ci chwałę, a ci, których gniew nie dotknie, niech obchodzą Twe święto.

Zapanuj od morza do morza, niech oddadzą Ci pokłon wszyscy królowie, niech służą Ci wszystkie narody.

Niech głoszą wśród ludów, że Ty jesteś Królem i żeś świat tak utwierdził, iż się nie zachwieje. Uśmierz wojny aż po krańce ziemi, skrusz łuki i włócznie, a tarcze spal ogniem.

Niech za dni Twoich sprawiedliwość zakwitnie i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.

Niech miecze zostaną już przekute na pługi, a włócznie na sierpy, nie chcemy się więcej zaprawiać do wojny.

Niech wilk się pasie razem z barankiem, a dawne dzieje niech nawet na myśl nie przyjdą.

Niech nadejdzie Twoje zbawienie dla tych, którzy cześć Ci oddają, i chwała niech zamieszka w naszej ziemi.

Niech łaska i wierność spotkają się z sobą – wierność niech z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość niech spojrzy z nieba.

Zmiłuj się nad biednym i ubogim, nędzarza ocal od śmierci.

Niech kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Niech wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Ciebie.

Zabierz nam serce kamienne, a daj nam serce z ciała.

Daj ziemi obfitość zboża, a mieszkańcy miast niech się rozmnożą jak polna trawa. Obdarz nas szczęściem, a nasza ziemia niech wyda swój owoc.

Oto jesteśmy podobni do sług, oczekujących powrotu swego Pana.

Przyjdź Królestwo Twoje i zbaw nas od Złego.

Niech Twoja błyskawica, o Przychodzący, zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie. Przyjdź na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą, niech ujrzą Cię wszystkie narody.

Gdy zawołają do gór: Padnijcie na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! – spraw, byśmy nabrali ducha i z ufnością podnieśli głowy.

Niech ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie, postawi w pełnym świetle Twojej prawdy każdego mieszkańca ziemi.

Niech trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy, otworzy Tobie wszystkie drzwi i granice.

Wypełnij swoją obietnicę: niech z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. Ocal nas, gdy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.

Zachowaj nas, gdy pobłogosławisz pokornych, by na własność posiedli ziemię.

Poślij Anioła, by węża starodawnego strącił do Czeluści, aby nie zwodził narodów, i pieczęć nad nim położył.

Okaż moc swego ramienia, rozprosz pyszniących się zamysłami serc swoich i strąć władców z tronu, a głodnych napełnij dobrami.

Niech cała ziemia rozraduje się Twoją obecnością z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia

świata.

Niech zakwas Twej Ewangelii zakwasi całe ciasto ziemi. Niech gałęzie drzewa-Kościoła oplotą cały glob ziemski.

Niech Twój naród niegdyś wybrany uzna w Tobie oczekiwanego Mesjasza.

 

 

Niech ostatni nie najęci robotnicy znajdą zatrudnienie w Twojej winnicy. Niech panny mądre z płonącymi lampami doczekają się Twojego powrotu. Niech jeden pasterz stanie na czele jednej owczarni-Kościoła.

Duch i oblubienica mówią: „Przyjdź”. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!

Niech przed dniem sprawiedliwości nadejdzie dzień miłosierdzia.

Niech będzie dany ludziom znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, niech wychodzą wielkie światła oświecając ziemię.

Niech Twoje przyjście, o Panie, nie będzie karą dla zbolałej ludzkości, lecz uleczeniem poprzez przytulenie jej do Twego miłosiernego Serca.

Niech ocaleje Reszta, oddająca Ci chwałę i odbudowująca świat w oparciu o zasady Twojej Ewangelii.

Niech Nowe Zstąpienie Ducha Świętego, wspanialsze niż pierwsze, wieczernikowe, odnowi oblicze ziemi i oświeci ją swoim blaskiem.

Niech w końcu zatryumfują Oba Najświętsze Serca.

Niech zagaśnie ognisty miecz w ręku Anioła, gdy wszyscy mieszkańcy ziemi pogrążą się w wielkiej pokucie.

Niech w pełni nawróci się Rosja oraz inne narody, żyjące dotychczas bez Boga. Niech zabrzmi Hosanna, gdy ludy, zachwycone Bogiem, zegną kolana przed Tobą.

Niech mieszkańcy ziemi uznają najpokorniejszą Maryję za Panią Wszystkich Narodów. Niech nowi wielcy święci, wychowani w szkole Maryi, nadadzą kierunek rozwojowi świata. Niech upadną nędzne nauki, podważające Twoją Wszechmoc.

Niech na ziemi zapanuje ten pokój, który jest Twoim darem, o zmartwychwstały Panie.

Niech odnowieni wewnętrznie ludzie wielbią Ciebie i Twój majestat i niech służą Tobie jak przed zepsuciem świata.

Niech okręt Twego Kościoła przy „kolumnach” Eucharystii oraz Maryi będzie bezpieczny od napaści wrogów.

Niech nowi władcy będą prawą ręką Kościoła świętego, naśladującego cnoty swego Założyciela. Niech budowa cywilizacji miłości uczyni ludzkość solidarną, szczęśliwą rodziną.

Niech świętość każdej rodziny czyni ją szkołą społecznej miłości oraz domowym Kościołem.

Niech Kościół wejdzie w swoją nową wiosnę, a młodzież – jego nadzieja – niech odważnie dąży do świętości.

Niech ludzkość szczęśliwie rozpocznie, dwa tysiące lat po Twoim narodzeniu, nowy etap swoich dziejów.

Niech drugie Twoje Przyjście będzie ustanowieniem na zawsze w świecie Twego Królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

W. Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,

O. Zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

Módlmy się.

Boże, który nie chcesz śmierci żadnego grzesznika, lecz żeby się nawrócił i miał życie, pokornie Cię błagamy, spójrz na nas okiem Twego miłosierdzia i wypełnij swoje odwieczne obietnice. Odnów mocą Twego Ducha Świętego oblicze ziemi, a swojemu Kościołowi daj nową wiosnę, by pokorny, czysty i święty cieszył się tryumfem Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

 

Copyright © 2019 Ks. Adam Skwarczyński.

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

zaprzyjaźnione strony:

www.wydawnictwo-iskraz.pl